czwartek, 9 września 2010

Pastelowo

Z wielkim zdumieniem stwierdzam i patrzę na to jak moja kolekcja białych przedmiotów i tekstyliów się powiększa. Niby nieświadomie, odruchowo i przypadkiem, a mój wzrok wędruje w kierunku  bardzo jasnych i pastelowych kolorów.
W lumpeksie wyszperalam za całe 1 zł komplet dwóch poszewek zupełnie nie zniszczonych, a właściwie to nawet nigdy nie pranych bo metka była gładziudka i ładna. Ponieważ były za duże na moje poduchy to po małych przeróbkach idealnie wpasowały się w moje podusie 50/50cm
Większość Kobiet ma zapewne dylematy co zrobić z wysuszonym praniem zebranym prosto ze sznura. No tak , najlepiej od razu poprasować i po kłopocie i bałaganie. Jednak nie zawsze jest to od razu możliwe bo nie mamy czasu , albo najzwyczajniej się nie chce ( tak na marginesie - to ja uwielbiam prasowac- tak tak naprawdę) W takiej sytuacji najlepsze wtedy rozwiązanie to ładnie poskładać i odstawić  w "kącik", ale w co?
Od dawna poszukiwałam  kosza na pranie, miał być duży, taki typowo maglowy i ładny :) Ale jak się szuka to nic czasami fajnego nie wpadnie w ręce. Znalazłam w necie i postanowiłam wieczorem już zamówić, bo chciałam mieć na szybko i najlepiej na wczoraj :) ...iiiiiiiiiiiiiiiii wtedy wrócił Sąsiad ... haha dobre co, zastanawiacie się co będzie dalej z tym Sąsiadem :)
Otóż mój Sąsiad wyjeżdza co kilka tygodni za granicę i stamtąd przywozi różne fajne rzeczy. Jakoś nigdy nie miałam śmiałości do niego zajrzeć, bo nie chciałam się wpraszać - mieszka tu zaledwie kilka lat.(Sąsiad za mocno  w mojej miejscowości się z tym nie afiszuje - tak oczywiście wnioskuję z własnych  obserwacji ) Nie jestem typem osoby która idzie do kogoś i wnikliwie ogląda mu kąty. Jednak kiedyś przypadkiem tam trafiłam i tak się zaczeła moja "przygoda" ze szperaniem u Sąsiada w fajnościach. 
Tym  razem też tak było. 
Poszłam i co widzę  - na samej górze jeszcze nierozpakowanego samochodu widzę KOSZ, 
biały  (no powiedzmy że w kolorze złamanej bieli- bo trochę brudny przyżółknięty)
fajny
duży
i nie maglowy - hmmm , ale jakie ma to znaczenie kiedy wiem, że on Ci już mój.
Więc wróciłam do domu z owym koszem w garści i jeszcze koszem na 4 butelki wina .
Kosz na wino pokażę Wam przy innej okazji, narazie pełni funkcje przybornika na nożyczki, druty, patyki i inne różności z mojego krwieckiego już nielubianego kącika krawiecko  - kuchennego :)

A maglowy kosz kiedyś i tak sobie kupię  tylko jak dom sobie powiększę , bo narazie zaczynam przewracać się o graty :)
Kosz świetnie spisuję sie w roli kosza na pranie , a gdy nie ma prania  służy do przechowywania poduszek i kocyków.

A skoro został po poszewkach kawałeczek tkaninki to wymodziłam sobie takie oto woreczki do szafy wypełnione lawendą 

I przedstawiam Misia Groszka, który powstał  na skutek  mojej rozkwitającej miłości do koloru jasnego i pastelowego. Więcej zdjęć prezentuję w moim Magicznym Domu.

I myślałam, że moja hortensja już nie nadaje się do zasuszenia, a jednak jeszcze w ostatniej chwili udało mi się zebrać. Co prawda trochę o kilka tych deszczowych dni za poźno, ale  jakoś się jeszcze trzyma.
Za rok będe już pilnowała "zbiorów".

I zakwitła mi lawenda- haha nareszcie, co prawda nei sa to jakieś plony w ilości wielkiej ale zaledwie kilka gałązek- aleeeee zakwitła :)

I tym hortensjowo - lawendowym akcentem życzę Wam słonecznego czwartku 
Dorota

37 komentarzy:

  1. cieple wspomnienia budzisz tym postem...cieple, ide po herbate z miodem i ogladam dalej:)sciskam

    OdpowiedzUsuń
  2. Powłoczki śliczne, faktycznie nieziemsko pastelowe. A hortensje ciekawie zmieniły kolor.
    Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  3. Podusie przepiękne , kurcze potraficie dziewczyny szperać i znajdywać....ja powiem szczerze trochę sie wstydzę chodzić po lumpeksach..........może ja jakaś głupia jestem........ale to wynika z tego że mam swój sklep z ciuchami i jak mnie ktoś zobaczy to mnie będzie łyso..........a ja nie chce kupować ciuchów tylko rzeczy domowe............durna chyba jestem .....

    Kosz nie-praniowy świetny :))))))
    Pozdrawiam Patti.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ci się okazje trafiły! Trzeba mieć zawsze oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo co się może trafić. A kosz też pięknie się prezentuje. Idealny do wielu zastosowań :)
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. Poszeweczki śliczne ... taki materiał za 1 zł?! ... też chcę :) i ksz fajny, tylko jak dla mnie to ciut za mały na rzeczy do prasowania, bo ja w przeciwieństwie do Ciebie prasować nie lubię i moje "poczekajki" na pewno by się tam nigdy nie mieściły ... ale za to uwielbiam myć okna :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Migdałowo ja wczoraj piszac posta tez piłam herbatke z miodkiem i cytrynka na gardziołko

    MariaPar jak zrywałam już te hortensje to one prawie suche były, trochę zaczeły juz kolor zmienaić. Jakoś przegapiłam moment kiedy były ładne

    Patti wiesz co jak kiedyś zaraz po szkole średniej zaczełam pracować w sklepie i latać po ciuchlandach (pracowałam w Trolu i Cotton Club)to włascicielka tych sklepów zwróciła mi uwagę, ze powinnam się uberać tu a nei w lunpkach. Ale ja uparta bestia i tak latałam. Na początku też miałam opory ale jak zobaczyłam moje klientki ze sklepu- ładne eleganckie Panie między tymi koszami w lumpkach to juz przestałam mieć jakąkolwiek barierę.

    Marto kosz jest faktycznie duży i bardzo pojemny, a do tego nawet poskładane pranie czekające w nim na wyprasowanie ładnie wygląda stojąc sobie pod oknem.

    Labarnerie ja wprost kocham prasować - od zawsze lubiłam, wtedy mi od żelazka jest ciepełko i uwielbiam ten zapach świeżego prania. Poza tym relaksuję sie przy tm jak nic, a potem równiutko w kosteczkę ukałdam. Dodam że pedantyczna nie jestem ale w tym temacie chyba troszkę tym zalatuje :)
    No własnie a dla mnei mycie okien koszmar. Wydaje mi się że zachodu tyle wymagają , że psychicznie musze się z tydizeń nastawiać do mycia okien. Ale mój małżonek za to lubi - tzn, w sumie nie wiem czy lubi ale myje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poszewki wręcz boskie, a te guziczki w kratkę mnie powaliły.

    Kosz iście maglowy a co ;DDD ...

    pozdr
    13ka

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też lubię prasować, czym wzbudzam ogólne zdziwienie bo statystycznie biorąc chyba jesteśmy w mniejszości ;))) A przecież prasowanie, zwłaszcza tak uroczych poszewek to prawdziwy relaks. Kosza Ci zazdroszczę, bo i kształt i rozmiar idealny, warto czasem zaglądać do sąsiada. Może zastukam do mojego? ;))) Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ piekny post. Cudne, cudne te poszewki i woreczki lawendowe. Opowieść o koszy b. interesująca. Czasem tak własnie bywa, ze szukamy daleko, a ... Jaką farbą go pomalowałaś? Ja na niewyprasowane pranie potrzebowałabym 10 takich koszy albo jakąś wiklinową wywrotkę , a jeszcze lepiej zsyp (:wrzucałabym tam i już , a tak nieraz przyznaję , że niewyprasowane ubrania piętrzą się na dece do prasowania. Deska woła CHODŹ POPRASUJ , a ja głucha jestem jak pień i udaję niewidomą. Lubię prasowac rzeczy gładkie proste, niestety mąż jest koszulowo -kantowy, a ja fartuszków mam do pracy tyle do prasowania, ze już zapał sie kurczy na samą myśl o tym.... Piekne zdjęcie tej własnej lawendy- takie artystyczne ... Pozdrawiam cieplutko , miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  10. Mili, bo jak wiemy czego szukamy i co lubimy, to już intuicyjnie wypatrujemy tego, nie zwracając uwagi na inne rzeczy.
    Poszewki, tzn materiał bardzo ładny.
    A kosz już bym docelowo na pranie zostawiła, bo uroczy - może wkład do niego uszyjesz ??
    Groszek jest przesympatyczny.
    Buziaki przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja dopiero teraz dojrzałam,że podusie mają urocze guziki w krateczkę :)
    Udany zakup za złotówkę.

    Kosz po odpicowaniu prezentuje się świetnie.

    Buziaki dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  12. aż nie wiem od czego zacząć, takie cudności! te podszewki - ogień! aż nie mogę uwierzyć, że w lumpeksie je wyszperałaś! co Wy tam za lumpeksy macie??!A " przygoda z sąsiadem " godna pozazdroszczenia :)) wow!
    Całuję gorąco i czekam na kolejne relacje!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kosz fajny, uwielbiam wiklinę i w ogóle wszelkie kosze, nawiasem mówiąc też już się o nie potykam.
    He he.... jak dobrze mieć sąsiada ;-)
    Woreczki i misiek śliczne :))

    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale świetne nabytki!!Tych poszewek za złotówkę Ci strasznie zazdroszczę.Są piękne!
    Kosz wypatrzyłaś cudny!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. W tym koszu to ja sie zakochalam od pierwszego ,wejrzenia i nie dziwie sie ze przygarnelas go do siebie bo jest REWELACYJNY.
    Poszewki na podusie jakie slodkie, ja lubie posciele, poduszki tylko w jasnych kolorach.
    Pozdrawiam
    ps:tez lubie prasowanie

    OdpowiedzUsuń
  16. Mili,
    po pierwsze chcialam zauważyc,że codziennie prawie nam coś pokazujesz i ja chyba z utesknieniem juz czekam na Twój kolejny post. Piszesz duzo, tworzysz dużo i wcale się nie dziwię,że pokazujesz często nam efekty swojej pracy. Jakbym tworzyla takie sliczne rzeczy jak ty chwalilabym się wszem i wobec:)
    Podobają mi się Twoje pastelowe aranżacje, biele i nie wspomnę,że podziwiam Twój krawiecki warsztat.Gratuluje przy okazji, świetny zakup, masz farta z tymi podusiami,ale to jak je przeobrazilas to chyba wymaga wiekszych słów uznania. PS.gratuluję sąsiada, ja obecnie szukam kosza na brudną bielizn,ale nie mam tyle szczęścia co ty:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale szczęście mnieć takiego sąsiada. Podusie są milusie świetne połączenie kolorów wstążki i kwiatów:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Same cudowności u Ciebie ! Podusie śliczne i jak się wpasowały w nowy kosz :)
    Ja też lubię prasować ,choć niektórym wydaje się to dziwne :)

    pozdrawiam serdecznie z chałupkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Powłoczki piękne, kosz fantastyczny. Bardzo lubię do Ciebie zaglądać. Stworzyłaś taki sympatyczny klimat. Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na następne posty.

    OdpowiedzUsuń
  20. Poszewki fantastyczne! A kosz (dla mnie to kolor kremowy) chyba czekał na nie, bo pasują do siebie jak ulał! Magnetyzm przeznaczenia. :)))

    OdpowiedzUsuń
  21. haha no włąśnie - większość Kobiet na samą myśl o prasowaniu aż sie wzdryga :) A jest naprawdę przyjemne :)
    Gina to mamy trochę wspólnego :) hihi

    Ja z niecierpliwośćią czekam na powrót Sąsiada z wielkiego świata z nowymi znaleziskami. Mnóstwo zawsze ma cudeniek, ale ze wzg na malutki metraz i ograniczone miejsce w domu nie mam juz wolnego kącika by coś wcisnąć. Poki co w domu walają się w każdym kącię Miłoszkowe zabawki.

    Ivonn777 usmiałam się przy tej wywrotce :)
    Malowałam zwyklą najtańszą białą farba w sprayu (za 8zł)po uprzednim wyszorowaniu go płynem do mycia naczyń i szczotką. Kosz własciwie tylko trochę wymagał odświeżenia koloru, więc za mocno z nim nie walczyłam przy malowaniu. Samo czyszczenie zajęło mi więcej czasu :)

    Natalinko kosz w sumie nie ma białego odcienia, taki śmietankowy jest, a słońce padało tak własnei i wyszedł kremowy taki.

    Kasiu do kosza - tak tak wkład będzie tylko nad tkaninka dumam - bo trzeeba jej dużo.

    O rany aż się rumienię za te pochwały tych moich krawieckich wyszywajek.

    ABily a gdybyś zobaczyła mój kącik krawiecki tpo pomyślałabyś - co za bajzel. :)

    buziaki dla wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja też chcę mieć takiego sąsiada:) Co do prasowania,to ja też lubię, bo chociaż telewizję bez wyrzutów pooglądam przy okazji:)
    Ale świetny kosz zdobyłam, a o poszewkach nie wspomnę:)

    Miłego dnia!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudnie tak pastelowo w taki pochmurny dzień.
    Poszewki i Groszek są urocze. A kosz to prawdziwy traf - fajnie mieć takiego sąsiada :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mili Kochana ja prasować lubię tyż ale tyż często mi się nie chce niestety ... Kochana kosz i poszewki i caluteńka reszta są fantastyczne ... powtarzam fantastyczne !!!!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. Dorotko, jak to zwykła mawiać, moja znajoma -misio,,wymiata,,!
    (i znowu groszkowa słabość daje znać o sobie)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne podusie a te guziczki w krateczka najpiękniejsze.Fajny kosz

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny kosz. A poduszki urocze. Masz kobieto talent do znajdowania fajnych rzeczy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Pięęęęęęęękny ten kosz, śliczny klimacik, podusie też rewelacja, bardzo mi się u ciebie podoba :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Przepiękne poszewki:)A i kosz trafił Ci się zgrabny i powabny:)Świetny duet!

    OdpowiedzUsuń
  30. Podusie są piękne !! szkoda, ze ja jakoś nie potrafię grzebać na ciucholandach - nie umiem sie tam znaleźć .
    A co do kosza, to fajnie mieć takiego Sąsiada co kosz podrzuci :PPP
    Moja lawenda już dawno, dawno przekwitła - niestety w tym roku straciłam dwa krzaczki - mój kot oszalał i je ponadgryzał :PP
    całusy posyłam na dobranoc :***

    OdpowiedzUsuń
  31. Tym swoim postem przyciągnełam myślami Sąsiada. No popatrzcie - wyglądam dzisiaj rano- a tam stoi samochód. Wrócił w nocy. Więc znów będzie szybki wypad na szpery :)
    Miłego dizonka moje Drogie

    OdpowiedzUsuń
  32. Przydalby mi sie taki sasiad. Uwielbiam wikline!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię takie tanie zakupy ;) ładniutkie te poszeweczki :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zakupy Ci sie udały Dorotko :) Podusie i kosz są cudowne!! tak sielsko-anielsko się zrobiło :)
    Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  35. powloczki sliczne. fajnie ze starczylo materialu na woreczki- komplecik bardzo ladny.

    dzis dostalam poczte- bardzo, bardzo dziekuje za naszyjnik z kolczykami- piekna rzecz. masz wielki talent.
    dziekuje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. powloczki sliczne. fajnie ze starczylo materialu na woreczki- komplecik bardzo ladny.

    dzis dostalam poczte- bardzo, bardzo dziekuje za naszyjnik z kolczykami- piekna rzecz. masz wielki talent.
    dziekuje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. To prawda, piękne powłoczki i świetny kosz a te woreczki no ba - cudowne. Masz oko do detali :-)

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA TWÓJ KOMENTARZ :)