wtorek, 26 czerwca 2012

W pastelowych barwach


Oj dawno już nie szyłam. Jakieś tam małe dłubanki  oczywiście  były, jednak nie były to jakieś wielkie przedsięwzięcia i nie zdarzyło się przez ostatnie 3 miesiące by maszyna furczała przynajmniej dobrą godzinkę.
Nie dość że garderobę moją zaczęły opanowywać kolory to i w głowie zakiełkowało moc pomysłów na pastelowe tekstylne "przydasie" do domu.  Na początek poszły na warsztat różnorakie koszyczki, te lubię szyć, a poza tym sama cierpię na ich brak. Potrzebuje ich do szafy by troszkę uporządkować galanteryjne dodatki i ozdoby, bieliznę i inne drobiazgi.
Miejmy nadzieję, że w końcu wszystko znajdzie swoje miejsce.
Narazie takie małe zjawki tego co będzie. Gdy tylko skończę zobaczycie w całej swej okazałości w moim MAGICZNYM DOMU




Króliczki już pewnie znacie , uszyłam je już dawno na pierwsze urodziny dla Miłoszka i nawet nie myślę się z nimi rozstawać, ale poducha to efekt pewnego majowego popołudnia.  Powstala z myślą na ratanowe krzesełko, które już tej wiosny wylądowało na balkonie bo w domu zaczęło zawadzać.



A lnianą torebkę chyba i tak narazie lubię najbardziej, póki co cieszę nią oczy, zaś czy pojdzie w świat muszę się zastanowić :) bo tez bym chciała z taką pobiegać latem


A skoro mamy już lato, to nie może ono obejśc się bez garści kolorowej biżuterii.


Ściskam Was

Mili

sobota, 23 czerwca 2012

bo zawsze jest pora na kolor KORAL :)


Po tym jak urządziłam sobie shopping  nie sądziłam, że i mnie dopadną te kolorki. Bardzo powściągliwie kierowałam swój wzrok na te korale, mięty, pomarańcze, żółtości itp.
Od dłuższego czasu obserwuję zawartość swojej szafy i muszę przyznać, że z każdym rokiem robi się bardziej kolorowa - czerń już nie jest chyba jednak górą. Chociaż i tak jej wiele.
Ostatnio "chodzi" za mną KORAL.
Zaczęło się niewinnie od błyszczyków i lakierów do paznokci, potem była kopertówka i żakiecik. I nawet bransoletki które zrobiłam jakiś czas temu idealnie pasują do całości :)
Tasiemka to prezencik bożonarodzeniowy od Pauli - leżała w kuferku i nareszcie doczekała się swoich 5 minut :) 





Broszka powstała szybko na potrzeby pewnej imprezki, kilka ciapnięć nożyczkami i koronkowa sukienka  jest o 10 cm krótsza :)
Ale mam broszkę.


I zupełnie niechcący wpadł w moje ręcę ostatnio sweterek na guziki w kolorze KORAL  i różowy. Oj będzie w tym roku kolorowo. A wszystko za całe 2 PLN :) To jest dopiero wyprzedaż second handowa :)



Stwierdzam, że Kobieta naprawdę zmienną jest.
A ja wracam powoli do szycia  i w następnym poście objecuję Wam parę zjawek tego co powstaje.
Chyba idę w pastele :)

ściskam Was cieplutko  i życzę słonecznej soboty

Mili


niedziela, 17 czerwca 2012

Dla odprężenia umysłu


Odkąd od wielu miesięcy zaczytuję się w literaturze obozowej, żadna inna pozycja, która jest odmienną od  tej obozowej nie jest w stanie zwrócić aż  tak bardzo mojej uwagi. Książki te chłonę w tempie   ekspresowym i nie jestem w stanie się oderwać  aż skończę. Zanim skończę jedna już wiem jaka bezie kolejna , która MUSZĘ przeczytać. Obiecywałam sobie od dawna, że muszę odpocząć bo ilekroć czytam, myślami przenoszę się w tamte czasy i w wyobraźni wchodzę w tamten tragiczny dla wielu ludzi czas i miejsce, które pozornie zapowiadało "raj" lub tylko zwykły obóz pracy.
I pisząc tego posta właśnie zakończyłam swoja wyprawę w przeszłość - ale wiem, że tylko chwilowo, bo wiem, że do tematu powrócę, zwłaszcza iż w zanadrzu czeka na mnie kolejna książka o życiu w Auschwitz, transportach, eksperymentach na ludziach i nadziei na lepsze jutro. A dwie kolejne czekają tylko na kliknięcie w sieci "kup teraz"
Książki kocham, kupuje namiętnie i czasami bez zastanowienia, kupuje nowe i używane. Często niektóre po zakupie muszą swoje "odleżeć" ( to tak jak w przypadku gazetek o TYCH) i tak było w przypadku tych poniższych dwóch pozycji. Wyciągnęłam z półki, odkurzyłam i zamierzam oddać się ich lekturze w zbliżającym się tygodniu.  Zobaczymy czy się uda bo niechcący wraz z nimi na półeczce przy łóżku pojawiła się TA trzecia (obozowa).


W piątkowe popołudnie w  ramach odpoczynku z Panem Miłoszem buszowałam  w  sąsiadowym zbożu i wspólne rwaliśmy chabry i rumianki. Mama skrupulatnie tłumaczyła Synkowi jak ciężka jest praca Rolnika. Po tych wykładach mały Smyk oznajmił w domu tacie, że będzie ROLNIKIEM bo to fajna praca :)




A ja w pewien leniwy dzionek obłożyłam tapetą do ścian książki , zaś zeszyty z poezją znanych poetów (pozostałość z czasów szkoły średniej) w kartki ze stron z muzyką BACHA.  Dobrze że Lemania tego nie wie, by by mi się zdrowo dostało za nieposzanowanie tak wykwintnej muzyki. 
Ale za to jaki efekt - od razu nudne z okładek zeszyty zyskały na wyglądzie :)



Za mną pracowity i leniwy weekend = dwa w jednym. Pranie, prasowanie, a w sobotnie popołudnie  spotkanie z Przyjaciółmi. Dzisiaj zaś miłe spotkanie i  szybkie pieczone kiełbaski na działce u ulubionej przez Miłka Cioci Iwonki i Wujka Adama. Nie ma jak to Towarzystwo, które się lubi.
Nieważne gdzie  - ważne z kim.
A Wam jak Minął weekend?

A w tej chwili  życzę  Wam mile spędzonej reszty niedzieli

Mili

środa, 13 czerwca 2012

Czerwcowa prasówka


Wystarczyło "pozbyć" się moich dwóch mężczyzn z domu by urządzić sobie popołudniową prasówkę.
Gazetki przyleciały wraz z moim Małżonkiem z UK dokładnie ponad miesiąc temu i niestety musiały swoje "odleżeć". To się nazywa "cierpliwość" ;)
Ale już nie mogłam dłużej tak przechodzić obok nich obojętnie, bo ileż można :)
Woda, słodkie lizaki, wygodny balkonowy fotel  - cóż więcej trzeba by zrelaksować się przez krótką chwilę.

Uwielbiam te brytyjskie gazetki, często kupuję w sieci jednak zawsze ze znacznym poślizgiem, tym razem miałam bardzo świeżutkie i jeszcze pachnące farbą drukarską.
Zawsze pochłaniam wzrokiem te piękne wnętrza, meble, tkaniny bo tyle tam inspiracji. Mimo że niektóre numery jakie posiadam w swoich zbiorach są już znacznie zamierzchłe to wciąż do nich wracam z taką samą ciekawością i za każdym razem odkrywam w nich coś nowego.

Szkoda tylko, ze podczas pobytu w jednym z krajów skandynawskich nie udało mu się dla mnie zdobyć VAKRE. Szukam  w sieci ale na próżno. A może któraś z Was ma jakieś tajne dojścia do  tej gazetki lub ma ochotę odsprzedać mi któryś numer?







Miłego dzionka Kochani



Mili

sobota, 9 czerwca 2012

Skansen Kurpiowski nad Narwią


Każdy region skrywa  mnóstwo ciekawych miejsc. Ja mam to szczęście, że mieszkam na Kurpiach, gdzie cudnych lasów i zieleni jest "w bród". Kilka kilometrów od mojej miejscowości znajduje się malowniczo położony nad rzeką Narwią Skansen Kurpiowski - jeden z dwóch najstarszych muzeów w Polsce. Pewnie niejedna lub niejeden z Was tu był i cieszył oko tymi stareńkimi chatkami, spichlerzami i innymi drewnianymi budowlami.
Mimo, że mieszkam tak blisko to jednak rzadko tam bywam - i tu będę nudna gdy powiem , że z braku czasu.
W pewien majówkowy weekend, podczas gdy jeszcze byłam "słomianą wdową" w gronie bliskich Przyjaciół i naszych dzieci, wsiedliśmy w autko i postanowiliśmy oficjalnie wraz z przewodnikiem zwiedzić te wiejskie  kurpiowskie budowle.
Zapraszam Was wobec tego na krótką fotorelację z majówkowego wypadu. Nie ukrywam, ze bardziej interesowały mnie detale, aniżeli fotografie panoramiczne.
























A Tych z Was których interesuje historia Skansenu, zapraszam na stronę.

Miłej soboty Kochani

MILI

piątek, 1 czerwca 2012

♥ ♥ ♥


Tam, gdzie nie ma dzieci, brakuje nieba.
Algernon Charles Swinburne