środa, 26 sierpnia 2020

Retrohouse, czyli moja szafa na VINTED

 Witajcie Dziewczyny

Wpadam do Was dzisiaj na szybko by donieść, że w końcu i mnie dopadła chęć wystawienia ubrań i innych akcesoriów z mojej szafy na  Vinted

Znajdziecie mnie tam jako: retrohouse

Staram się systematycznie dorzucać tam coś nowego z mojej garderoby jak również ubrania po moim Synu, z których chłopak już wyrósł.

Bardzo żałuję, że nie można tam wrzucać akcesoriów i tekstyliów do domu - bo tego też mam sporo i czas w końcu zrobić z tym również porządek - coś wymyślę i też dam Wam znać.

Na Vinted fajne jest to, że mimo ustawionej przeze mnie ceny - Wy możecie zaproponować zupełnie inną. Piszcie i pytajcie śmiało - dojdziemy do porozumienia :)

Serdecznie Was zapraszam na zakupy i czekam na Wasze propozycje cen. Ustalimy tak aby obie strony były zadowolone:)

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do na Vinted do  retrohouse


 

 

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Zwyczajność

 A kompostownik żyje swoim życiem ...


niedziela, 16 sierpnia 2020

Urlop w czasie pandemii

Ten rok jest chyba zwariowany pod każdym względem dla każdego. Nie dość że koronawirus  zamieszał w edukacji naszych dzieci, w zakładach pracy zostaliśmy zmuszeni do przestrzegania pewnego reżimu sanitarnego to na dodatek nasze wakacyjne plany - te które już były lub te, których pomysły rozkwitały w naszych głowach runęły jak zamek z piasku. 

Oczywiście nie jest to problemem, o nie.

Jak co roku sierpień jest tym miesiącem, kiedy zawsze idę na dłuższy urlop - wtedy właściwie w okresie wakacyjnym tylko mogę, aby swoich zawodowych obowiązków nie zrzucać na kogoś innego, kto ma i tak dużo swoich zajęć.

Jeszcze na początku tego roku planowałam fajny rodzinny dłuższy wyjazd, pandemia zweryfikowała niestety plany i zmusiła do planowania z "dnia na dzień".  Spontanicznie na początku wakacji kupiliśmy bilety do Stockholmu na początek sierpnia - niestety nie wypaliło ponieważ  loty były wstrzymane, miałam chęć w drugiej części urlopu na Wilno - okazało się, że po powrocie trzeba odbyć dwutygodniową kwarantannę :) Szlak by to ..... ;) Trzeba było kombinować  inaczej ;)

I po raz kolejny stwierdzam, ze spontaniczne decyzje są najlepsze. Był mój ukochany Olsztyn z miłymi spotkaniami i noclegi z pięknym widokiem na jezioro Ukiel, były kajaki w miłym towarzystwie i był też nasz Bałtyk z pięknym zachodem słońca i w końcu całą naszą trójką.

Akumulatorki można by rzec, że są naładowane ( no ... nie do końca w sumie - bo cóż to jest 2 tygodnie wolnego - człowiek dopiero zaczyna na koniec chłonąć ten urlop i w pełni się relaksować). 

Ostatnie 2 dni urlopu spędzam w domu, tak jak lubię i po swojemu, bez gości i spotkań, z kawą i książką, nadrabiam seriale na Netfliksie, zwyczajnie leniuchuję i segreguję nasze wakacyjne zdjęcia do wywołania.

 






niedziela, 14 czerwca 2020

Pitek nr 3

Proszę Państwa oto PITEK nr 3
Mały koci chłopczyk już z nami
Imię tradycyjnie jak zawsze - nie jesteśmy oryginalni :)
Teraz czeka go "przegląd techniczny" u Weta :)



Rudziaszek

Czasami do decyzji trzeba dojrzeć, zwłaszcza wtedy kiedy traci się jednego kociego przyjaciela. Nie może być też tak, że ten NOWY będzie plastrem na niezagojone rany. To nie byłoby uczciwe i nowy członek rodziny nie byłby tak naprawdę tym wyczekiwanym i żyłby w cieniu zwierzaka, którego już nie ma. Jednak nie taka kolej ...
Wiedzieliśmy że pojawi się w naszym życiu i domu jakieś miękkie futerko  - nie wiedzieliśmy kiedy to jednak nastąpi.
W rodzinie jest pewna koteczka i tak pomyśleliśmy, że jeśli będzie miała na wiosnę kociaczki to jeden będzie nasz :)  W tym czasie (7 miesięcy) mieliśmy okazję nie raz przynieść małego futrzaka do domu.  To zawsze jednak nie był ten. Nie chodziło o wygląd ale o CZAS.
...
Ekscytacja jest o tyle wielka bo właśnie po niego jedziemy :)
Od czasu zrobienia tych zdjęć minęło kilka tygodni. Urósł już trochę chłopaczek :)




Fotografie pochodzą z dnia 15 maja 2020 roku.

wtorek, 2 czerwca 2020

Wiosna w czasach pandemii


Kto miał kwarantannę to miał. Hasło #stayathome raczej mnie nie dotyczyło. To był (i jest) zwyczajny czas jak przed okresem koronawirusa. Praca ( w normalnym rytmie)  dom i codzienne obowiązki - toczyły się jak zwykle. Nie znalazłam ani chwili na kreatywne spędzanie czasu jak większość z dziewcząt pozostająca w domu i oddająca się swojemu hobby czy też innym przyjemnościom. Nie przeczytałam też więcej książek.
Przyznaję się jednak bez bicia, że odpoczęłam - od ludzi odpoczęłam ... w swoim rytmie i na własnych zasadach.
Dalej odpoczywam ...
Rok temu o tej porze byłam bliska rozstawiania basenu, w tym roku mimo pięknego słoneczka zakładam ciepłą kurtkę i na rower czapkę :) Gdyby nie wiatr, który jest mega intensywny - brałabym się za odnawianie pewnej szafki, która wymaga sporo pracy związanej z czyszczeniem i jej malowaniem - chciałabym to robić na zewnątrz.
Jedno jest pewne - wiosna w moim ogródku naprawdę mi się udała. Mimo że marny ze mnie ogrodnik to jednak zakupiłam mnóstwo kwiatów, posiałam trochę zielska, które uwielbiam i liczę na owocne zbiory szpinaku i innych zielonych listków. Prawda jest taka, że nigdy nie lubiłam grzebać w ziemi, to jednak w tym roku przeszłam w tej kwestii totalną przemianę :) Może nie będzie to miłość na wieki, jednak idzie mi całkiem nieźle to moje OGRODNICTWO :)
Wakacje "na wyjeździe" też planuję :)












środa, 1 kwietnia 2020

Coś ładnego i "babskiego"

Właściwie to nigdy nie potrafiłam nosić pierścionków, zawsze mi przeszkadzały, zdejmowałam i finalnie już o nich zapominałam - tak na amen :)
Czas to zmienieć :)


sobota, 21 marca 2020

?

Pewnie nie jestem jedyną osobą, która zastanawia się jak będą wyglądały nadchodzące święta.
Czy będzie nam dane zasiąść rodzinnie przy stole, czy też spędzimy je zaciszu domowego ogniska wyłącznie sami?
Ciężko planować,  kiedy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień.
Obyśmy zdrowi byli - to teraz najważniejsze, reszta jakoś się poukłada.


piątek, 20 marca 2020

Pitek #pitekdomilkowykotek

Za Tęczowym Mostem jest łąka ... tam nic ją nie boli i jest szczęśliwa ...

...
Nie ma jej z nami już pół roku, a jednak brak tego małego członka rodziny odczuwamy wszyscy do dnia dzisiejszego. Mimo  intensywnego leczenia pokonała ją białaczka. Miała 3 lata i była bardzo charakterną koteczką. Kiedy choroba została zdiagnozowana  - intensywne leczenie trwało 2 tygodnie ( to były już jej ostatnie trudne dwa tygodnie z nami). Kiedy cofam się pamięcią wstecz to okazuje się, że choroba dawała znać o sobie już wcześniej, prawdopodobnie była chora już od urodzenia. 


wtorek, 17 marca 2020