niedziela, 7 sierpnia 2016

Leniwa sobota

I taka ta pogoda kapryśnie irlandzka :) Czasem słońce czasem deszcz.
Nic nie można przewidzieć, nic zaplanować   - wczoraj skwar palił plecy, to szybko basen rozstawiałam
 z nadzieją, że dzisiaj będzie wielkie kąpanie ( ja z tych co prognozy pogody nie śledzą), a dzisiaj od rana pada - słabiej, mocniej czasami leje :)
A basen pełen zimnej wody stoi :)
Ale chociaż człowiek się kawy na tarasie pod parasolem napić może i za kołnierz mu  nie leci :)
  i urlop zaplanować też jest okazja.

Dlatego tego słońca Wam życzę na ten weekend, a sama idę go szukać :)

pozdrawiam serdecznie

D O  R O T  A










sobota, 23 lipca 2016

Projektowanie, urządzanie, a może dom pod klucz



Ten  kto podjął się budowy domu wie ile to wymaga cierpliwości, wyrzeczeń i podejmowania  różnych decyzji - często mniej lub bardziej przemyślanych. 
Na początek zapada decyzja BUDUJEMY, potem okazuje się, że wybór projektu wcale nie jest taką prostą sprawą, bo w gąszczu tych wszystkich firm architektonicznych i ilości projektów domów człowiek zaczyna  dostawać oczopląsu i nie wie czego tak naprawdę szuka.



Ważne przy wyborze projektu jest określić sobie  priorytety -  co musi być, zaś z czego mogę zrezygnować, na czym najbardziej mi zależy itd. To już połowa sukcesu przynajmniej w tej kwestii.
Dla mnie istotne było aby mój dom miał na dolnej kondygnacji (gdzie znajduje się salon ) dodatkowy pokój. Zależało mi na nim abym mogła zrobić sobie w nim swoją pracownię, w której wszystkie moje szpargały (a wierzcie mi jest ich trochę ;) nikomu by nie przeszkadzały. Dla Męża było istotne, aby z garażu wychodziło się do kotłowni, zaś z niej było dodatkowe wyjście. Kuchnia miała być otwarta na salon, a ten zaś musiał być duży. Generalnie miało być przestrzennie, DOŚĆ po tylu latach ciasnych pokoi !!!  :)

A potem jest już tylko "gorzej"  ;)
Trzeba przeanalizować fundusze jakimi dysponujemy, aby nie porywać się z motyką na księżyc i pozostaje kwestia zgromadzenia materiałów. Nic bardziej prostego prawda :) A jednak nie do końca. 
Szukanie materiałów, zamówienia, oczekiwanie na nie,  nieprzespane noce bo okazuje się ze coś tam nie dojedzie na czas,a majster potrzebował na wczoraj. I kwestia sprytnego zorganizowania prac budowlanych tak, aby kończyła jedna ekipa i wchodziła następna - jak najmniej przestojów.
Mój Mąż spisał się w kwestii organizacyjnej i nie tylko - na medal. 
Dużo prac wykonał sam, kosztem wolnego czasu (po skończonej pracy na etacie). Budowa domu metodą gospodarczą ma swoje atuty - finansowe przede wszystkim, bo zaoszczędzone pieniądze można zainwestować w coś innego. A mianowicie np. na wykończenie wnętrz.

Można być też wygodnym i zamiast samemu borykać się z tym często długim procesem budowy i wykończenia można zlecić prace z tym związane profesjonalnej firmie, która za nas znajdzie podwykonawców, zamówi materiały budowlane i na bieżąco będzie monitorowała przebieg prac  oraz zaprojektuje i  wykończy nam wnętrza domu czy też mieszkania.

Gdy budowałam swój dom nawet przez głowę mi nie przemknęła mi myśl aby zaprosić do swojego domu profesjonalistę, który zrobi mi wizualizację mojego domu i wstępnie zaprojektuje jego wnętrza doradzi, a może nawet rozwieje wątpliwości i otworzy oczy na odważne rozwiązania.

Wśród moich znajomych tylko jedna koleżanka odważyła się przekazać pałeczkę architektom z prawdziwego zdarzenia i projektantom wnętrz. W oparciu o jej pomysły, gusta i sugestie krok po kroku powstawał dom marzeń, duży przestrzenny z dużą ilością przeszklonych ścian i wysokich industrialnych schodów. Nie ukrywam  DOM ROBI WRAŻENIE.
Czy ja zadecydowałabym się na ten krok, kiedyś nie, teraz pewnie z czystej ciekawości chciałbym aby  profesjonalista wykonał mi wizualizację, rozplanował meble (oczywiście takie wg, mojego gustu - ciekawa jestem czy umiałby słuchać ;)
I może uniknęłabym problemu  z rozplanowaniem oświetlenia, które teraz z racji nieprzemyślanych  tu i uwdzie kabli spędza mi sen z powiek. Ale to temat na inny post :) A taki będzie.

Jakiś czas temu znajoma Koleżanka poleciła mi znajomą firmę z Bydgoszczy, która właśnie potrafi spełnić marzenia o idealnie urządzonym domu czy mieszkaniu. Biuro projektowe MOBILIANI DESGN   wykonuje usługi projektowania wnętrz, domów, apartamentów a nawet butików. Oprócz klasycznego projektowania wnętrz, można również zamówić u nich kompleksową usługę wykończenia (realizacji) pod klucz.
Swoje usługi MOBILIANI DESIGN kieruje przede wszystkim do mieszkańców Bydgoszczy, Torunia oraz okolic. Niestety z mojego Podlasia do Bydgoszczy daleka droga, ale z wielką przyjemnością zapoznałam się ze stroną, bo byłam bardzo ciekawa  ich projektów.
Oczywiście "gust mam ciężki" i zadowolić moje 156 cm wzrostu jest jeszcze trudniej, jednak moją uwagę przyciągnął projekt pewnej kuchni - o dziwo nie do końca białej :) ale za to drewnianej.
Muszę Wam się przyznać, ze gdybym na nowo miała aranżować swoje 4kąty teraz zdecydowanie zastosowałabym inne rozwiązania w domu ( inne schody, ściana  w salonie przeszklona ...)
I te meble kuchenne nie wiem czy robiłabym takie jakie mam teraz - mimo że je bardzo lubię.
Kuchnia w kolorze drewna jaką zaproponowało  MOBILIANI DESIGN  robi na mnie wrażenie i wierzcie mi, że teraz takie właśnie bym zrobiła. Proste w formie z dodatkami stali  to jest to., Drewniane meble połączone z czarnym blatem  na tle jasnej ceglastej ściany spełniają wszystkie moje wymagania. Znając życie na ścianę powiesiłabym jeszcze półkę na akcesoria kuchenne, które fajnie jest mieć pod ręką :)  Co mi się w niej podoba najbardziej - ta ilość zabudowanych szafek po przeciwnej stronie, to rewelacyjne rozwiązanie dla minimalistek, można schować dosłownie wszystko i nasza kuchnia nie sprawia wrażenia zagraconej.

zdjęcia pochodzą ze strony mobilianidesign.pl
 Jeśli macie ochotę z czystej ciekawości zapoznać się z tym co proponuje Biuro Projektowe Mobiliani Design zapraszam Was na stronę mobilianidesign.pl
oraz na bloga , który dla nich pisze Karolina :) 


Pozdrawiam Was już weekendowo

D O R O T A


wtorek, 19 lipca 2016

piątek, 15 lipca 2016

work in progress ...



Bez babskich akcesoriów kosmetyczek,  biżuterii, kosmetyków i mnóstwa innych często zbędnych i niepotrzebnych bibelotów 

tak z przymrużeniem oka  ;)

i'ts not easy being a princess !!!!

:) 

dlatego właśnie uwielbiam tworzyć te babskie drobiazgi dla Was 

Pozdrawiam deszczowo 

D O R O T A 












poniedziałek, 27 czerwca 2016

A w pracowni ...

A w pracowni ...
rozgościłam się już na dobre, dopiero teraz tak naprawdę czuję że mam to swoje miejsce, gdzie mogę schować wszystkie moje krawieckie akcesoria i pozostałe przedmioty "niezbędne i potrzebne", te chomikowane , że może kiedyś i  na coś się przydadzą.
Nikomu nie przeszkadza "artystyczny nieład" , nikomu nie przeszkadzają w końcu walające się ścinki tkanin i rzemyczków - które ostatnio namiętnie kupuję do kosmetyczek jakie tworzę.


Wiele lat temu - bo pewnie tego nie wiecie - szyłam ubrania, dla siebie - nie dla kogoś, bo na tyle nie miałam odwagi. 
Zarażona pasją szycia po mamie pamiętam ten dzień kiedy stworzyłam samodzielnie własny projekt spódnicy idealnie dopasowanej do mojej sylwetki (projekt taki z wyliczeniami - wiecie , pełna profeska ;). Niezdarnie spinałam szpilkami ułożone na  podłodze tkaniny i kroiłam pierwszą spódnicę. Dostałam za nią w szkole super stopień i byłam z siebie mega dumna, że jednak potrafię. I mimo iż nie było to technikum odzieżowe, te 5 godzin w tygodniu praktyk krawieckich sprawiło, że rozbudziła się we mnie żądza szycia.
A potem kupowałam BURDY i szyłam ... szyłam ... szyłam ... Tymże sposobem zawsze miałam oryginalne ubrania i uniknęłam prawdopodobieństwa, że "sąsiadka , koleżanka czy też przypadkowa osoba" będzie miała taki sam na sobie ciuszek - chyba żadna Kobieta nie lubi takiej sytuacji :)


Po wielu latach wracam do szycia ubrań, mam całą stertę ubrań do przerobienia: tu skrócić- tam obciąć; z koszuli XXXXXL zrobić sexi boho kiecę; ufarbować maxi spódnicę na GREY by ją potem przerobić na sukienkę; z długiej bluzki MASSIMO DUTTI zrobić piękny letni topik, skończyć w końcu tą spódnicę ze zgrzebnego lnu ...
i tak dalej ... itd ... itd ...



A tymczasem kończę projekty lnianych kosmetyczek, które zanim zostały na dobre sfotografowane, już znalazły Właścicielki.

Zostały mi piękne 3 sztuki z tkaninki CATH KIDSTON - typowo letnie - będą dostępne  gdy tylko zrobię dzisiaj im zdjęcie, bo na ten moment dysponuję tylko tymi zrobionymi telefonem :)


I przypominam Wam o wciąż trwającej wyprzedaży z mojej szafy i szafy mojego Syna.
Ubrania mojej są w rozmiarze S, M, L w szafie młodego znajdziecie ubranka w rozmiarze od 110 do 128

Wszelkie informacje na temat wyprzedaży znajdziecie na temat ubrań tu -
 (klik) SALE

Zapraszam  :)


Życzę Wam upalnego dnia Kochani :)

Do usłyszenia 

D O R O T A

środa, 22 czerwca 2016

SALE

Dziewczyny
jak wiecie szafa każdej kobiety nie jest z gumy, ja zaczynam być już lekko przerażona, gdyż niedawno robiłam w garderobie wielkie sprzątanie i segregowanie, a tymczasem znowu uzbierało się sporo ciuszków, których chcę się pozbyć.  Przez szafę Młodego tez przeszedł tajfun i wymiótł wszystkie zbyt małe "koszulki" i" zbyt krótkie nogawki".

Więc jeśli macie ochotę to zapraszam Was na małe second handowe szperanie, może akurat znajdziecie coś dla siebie lub dla Waszych pociech. Ubrania dla dziecka posegregowałam rozmiarami. Jeśli macie ochotę rezerwujcie pod danym zdjęciem i piszcie na maila co chcecie.
Pod każdym ubraniem znajdziecie opis, cenę, rozmiar.

Koszt wysyłki uzależniony będzie od wagi i cennika poczty polskiej, zaś  wysyłka ubrań będzie następowała w każdy piątek.

Dodam tylko, że będę uzupełniała asortyment na bieżąco, ponieważ zostało mi sporo ubrań zarówno moich jak i Synka do sfotografowania :-)
Niebawem pojawią się również nowości z mojego domu


Zatem zapraszam na moją wyprzedaż :)


(klik)  MOJE WIETRZENIE SZAFY

Z SZAFY MŁODEGO
(klik) 110
(klik) 116
(klik)122
 (klik) 128
 (klik) buty i akcesoria dla chłopca

 W razie wątpliwości piszcie na domilkowydomek@gmail.com

D o r o t a 

 

wtorek, 24 maja 2016

Coś się kończy, coś może zaczyna ...

Zmęczona , zadowolona i mimo, że już to mam za sobą to wciąż w głowie jakiś stan, że jeszcze wszystko przede mną. Stres związany z przedwczorajszą konferencją i obroną pracy dyplomowej nadal się udziela. 
Długo mnie trzyma - tym młodszym przychodzi to chyba znacznie łatwiej.  
Po tak długiej przerwie na człowieku ciąży takie poczucie odpowiedzialności za podjęte przedsięwzięcie i chce wypaść dobrze.
Chyba się udało :)


czwartek, 5 maja 2016

On the streets of dublin

Tak, tak, tak - wiem 
obiecałam dawno temu ten post z Irlandii
ale jestem usprawiedliwiona - jednak pisać o tym nie będę :)
Mój domowy ścienny kalendarz z wyrywanymi kartkami zatrzymał się na dacie 19 marca - trochę dawno ;-)
Dlatego kiedy niektóre sprawy dopinają się już na ostatni guzik czas w końcu wyrwać zamierzchłe kartki z kalendarza i ustawić majową- aktualną. Wrócić  w normalny tryb funkcjonowania :)
W końcu  - jupiiiiiiiiiiiii  :-)
Nareszcie też wracam na dobre do blogowania - na jak długo czas pokaże. W jakiej formie też czas pokaże  :) Przydały by się zmiany jakieś, tylko jeszcze nie wiem jakie  :)

Myślałam w jakiej formie pokazać Wam nasz wypad do Irlandii, czy w telegraficznym skrócie, czy też tematycznie. Wybrałam to drugie, bo mnóstwo  fajnych zdjęć powstało - jednak te nasz prywatne, na luzie zostawiam wyłącznie dla nas - do naszego na wyłączność domowego albumu :)

W Dublinie byłam już drugi raz i z każdym kolejnym razem coraz bardziej to miasto mnie porywa -  miasto żyje od  rana do nocy, tu nie ma nudy i monotonii - jest za to feria kolorów, która bije po oczach i wciąga zwykłego turystę w swój rytm dnia, nie powodując znurzenia.
To mnie zachwyca.

Tak więc żeby nie przedłużać - na pierwszy ogień idą ulice Dublina.
Urządziłyśmy sobie z Pauliną całodniowy Tour de Dublin, bez dzieci, na luzie zahaczając każdy sklepik i wszystkie możliwe second handy jakie napotkałyśmy na swej drodze.
To był czas tylko dla nas - tak jak  lubimy, bez pośpiechu i z dobrą herbatką i burgerem na koniec dnia.
Zmęczone i zadowolone, obładowane torbami z zakupami jak przekupki z bazaru ledwie zdążyłyśmy na ostatni autobus.

Mam nadzieję, że jakość przetrwacie ten dubliński zdjęciowy spam :)

Zatem miłego oglądania.

Dorota


wtorek, 12 kwietnia 2016

Week in IRELAND


I już za "chwilę" zapraszam Was na zaległą ralację  z zimowego wypadu do Irlandii. Chociaż zdecydowanie pogoda była tam typowo wiosenna i kwiaty, które u nas dopiero budzą się do życia  tam dostojnie już kwitły w pełnej swej okazałości -  to ciepłe czapy i szale, które zabraliśmy czasami nam się przydawały

Chcecie tematyczne posty ? czy w telagraficznym skrócie relację z całego tygodnia?
Pomóżcie zdecydować :)

D O R O T A




czwartek, 7 kwietnia 2016

Chyba wiosna

Nic mnie tak nie motywuje do działania jak budząca się do życia wiosna, wtedy przestawiam wyrzucam i zmieniam. Dopiero wczoraj umyłam część okien ( nie wszyscy muszą robić to na święta ;) i w końcu widać , że za oknem świeci piękne słońce.
To pracowity tydzień - powoli ogarniam pracę dyplomową tak by zadowolić promotora,  dom dostanie już jutro wymarzone dawno temu drewniane żaluzje i zamierzam w końcu "przyjrzeć się" w weekend bliżej starym szafkom po Babci do sypialni, mam nadzieję, ze renowacja ich  się opłaci.

Wczoraj zaliczyliśmy już pierwszą rowerową wycieczkę i wracam z wielką przyjemnością do aktywności fizycznej po zimowej przerwie, bo nagle okazało się, że ulubione jeansy się nie zapinają w pasie - haha  ;-)
Ptaki ćwierkają, koty "marcują" kwietniowo, meble ogrodowe czekają na olejowanie - chce się żyć :)

Czyli chyba to wiosna :)









ps. obiecane zdjęcia z Irlandii już niebawem pojawią się na blogu :)
Szykuję dla Was znowu małą wyprzedaż domową, będą też ciuszki moje i po moim Miłku - więc zaglądajcie.

D OR O T A