czwartek, 14 maja 2015

Namiastka ogrodu


Gdyby 10 lat temu ktoś mi powiedział, że nadejdzie w "odległej - niedalekiej" przyszłości  czas kiedy będę mogła myśleć o sadzeniu roślinek do swojego własnego ogródka - pewnie popukałabym się w czoło. Do tej pory mój roślinny wiosenno - letni azyl miałam na niewielkim balkonie o powierzchni ok 3 metrów kwadratowych. Nie mogłam tam zbytnio zaszaleć, ponieważ musiał on pomieścić jeszcze dodatkowo suszarkę na pranie. Było ciasno, ale mimo wszystko przytulnie.


 Nie jestem typem OGRODNIKA,
Nie mam "ręki" do kwiatów i roślin.
Nie jestem systematyczna w podlewaniu  i szybko potrafię uśmiercić nawet najtrwalsze okazy :)
Trochę to dziwne bo jednak ukończyłam szkołę średnią w pokrewnym kierunku - więc wszelakie uprawy roślinne powinne być mi bliskie.  Na zajęciach w szkole nigdy nie mogłam ustalić i wykuć na pamięć  dawek nawożenia i  ustalić kolejność uprawy ziemi :) Nie lubiłam tego i tyle.
Z perspektywy lat - nie ukrywam, że teraz byłabym pilniejszą uczennicą :)



Z moim zapałem i talentem do pielęgnacji roślin pewnie poprzestanę na uprawie w ogródku trawki i roślinek w doniczkach :)
Wyprawa na pobliski ryneczek w pewien słoneczny sobotni poranek zaowocowała zakupem tych jak co roku standardowych prostych kwiatowych okazów. Muszkaty stokrotki, lawenda - zawsze je mam i to chyba te kwiaty zawsze są ze mną najdłużej mimo czasami "skąpego" podlewania ;)



Na tym moim "niewielkim kawałku przestrzeni" znalazło się również miejsce - niewidoczne dla oczu, w którym można schować wszystkie doniczki, ziemię i inne przydasie ogrodnicze.  Na razie jest tu skromnie, jednak może w przyszłości warto  pomyśleć o jakimś zagospodarowaniu tego miejsca, właśnie na potrzeby ogrodniczo - sadzeniowe :)  Byłby tu bardzo fajny kącik.

W ten weekend mam w planie kolejną wyprawę po lawendę - tej chcę dużo,  bo jestem od niej wprost uzależniona. Ponadto odstrasza ona komary, zaś ja mieszkając nad mokrym strumykiem za  jakiś czas będę miała ich mnóstwo w gratisie :)
A może Wy możecie polecić mi jakieś sprawdzone roślinki (nie nasionka) od których komary będą padały trupem :-)

Do szybkiego usłyszenia Kochani
Dorota


 

 





22 komentarze:

  1. Marzenia się spełniają:))) Mam nadzieję, że i ja kiedyś będę sadzić kwiaty we własnym ogrodzie;)
    Życzę Ci owocnych prac kwiatkowych i wielu miłych chwil w otoczeniu zieleni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu zatem życzę Tobie tego marzenia, jakie mi się spełniło.
      Uwierz mi ja naprawdę nie przypuszczałam, że kiedykolwiek postawię domek - udało się nawet szybciej zamieszkać aniżeli to było w planie :)

      Usuń
    2. Czasami trzeba zaryzykować :)

      Usuń
  2. Pięknie u Ciebie w ogródku :) Wspaniałe kadry, aż żal dziś iść do pracy... Najchętniej pogrzebałabym w ziemi ;)
    Też niestety nie mam ręki do kwiatów, ale staram się to przezwyciężać a swój ogród to jedno z moich marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to póki co mała namiastka ogródka- bo nie powiem, ze ogrodu :)
      Na razie czekam na trawkę,która rośnie jak szalona po ostatnich opadach deszczu :) i to mnie bardzo- bardzo cieszy :)

      Usuń
  3. Na uparte komary niestety nie ma rady :)

    Ja ogrodnictwa uczę się krok po kroku. Poznaję rośliny, dowiaduję się jakich warunków potrzebują do wzrostu a po efektach widzę gdzie popełniam błędy - taka nauka jest najfajniejsza :D

    A po lawendę też się dziś wybieram !!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy że co?
      lawenda i pomidory nie dadzą im rady :( eeee musi być coś, bo mnie latem te komarzyska i meszki zjedzą. Czas zatem o moskitierach pomyśleć do domu :)
      Ja poznaję dopiero swoją ziemię. Kilka roślinek ubiegłorocznych rośnie, więc jest szansa , że jakiś marny ogródek będzie ;)
      również pozdrawiam

      Usuń
  4. Mnie też wciągnęło, chociaż wsześniej byłam max nieogródkowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie teraz jestem bardzo ciekawa, ale moja wiedza w tej kwestii jest minimalna niestety ;)

      Usuń
  5. Lawenda, dobra myśl. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko - lawenda się mi potem na zapachy do szafy :)

      Usuń
  6. Ale sielskie zdjęcia.. Ja marzę o swoim kawałku ziemi! Ślicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepszy,bo sprawdzony sposób na komary,to pomidory w doniczkach.Co roku sadzę 3,4 krzaczki w 5 litrowych doniczkach,które stoją na balkonie.Przy okazji jem zdrowe,pachnące pomidorki i nie tną mnie komary,których u mnie nie brakuje.Serdecznie polecam ten sposób.
    Pozdrawiam miło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO właśnie
      czyli prócz lawendy w sobotę kupuję pomidorki :) chociaż kilka sadzonek - niech rosną i odstraszają tych wstrętnych krwiopijców ;)
      Również pozdrawiam i dziękuję za radę :)

      Usuń
  8. hihihihihii taką roślinkę i ja poproszę co to komary padają od niej trupem :))) Fajnie , ze jesteś Dorotko , daaawno mnie już u Ciebie nie było :)))) Ściskam mocno i życzę wielu kwiatowych sukcesów ihihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia bo widzisz ja jak chorągiewka na wietrze w kwestii blogowania, zależy z której strony wiatr powieje, jestem , znikam, wracam - ale starych blogerkach zawsze pamiętam i wielki mam do nich sentyment. Mimo ze rzadko BYWAM

      Sukcesy kwiatowe to pewnie marne będą, ale próbować będę ;)
      buziaki

      Usuń
  9. I ja ogrodniczką nie jestem dlatego w tym roku bardzo się cieszę ze swojego małego balkonu bez żalu myśląc o sprzedanym domu z ogrodem. 10 lat temu zapał i chęci miałam ogromne...gleboterapia, odpoczynek przy pielęgnacji itp.....ogród to ciężka systematyczna praca! A ja po powrocie ze swojej pracy marzyłam o odpoczynku na kanapie ....niekoniecznie na klęczkach w ogrodzie ;) a jak już zmusiłam się do ogarnięcia rabatek , powyrywania wszystkich chwastów wyrastajcych spod włókniny i warstwy kory to potem cierpiałam na ból kręgosłupa i chcąc odpoocząć na wymarzonym tarasie przez niektórych :) niestety hordy komarów skutecznie wyganiały do domu! Cały ten ogród jest przereklamowany ;)
    Wolę swoje dwa balkony i brak obowiązku!

    Pozdrawiam Patti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Ciebie Patti
      ja nie wyobrażam sobie - siebie w bloku. Przez 10 lat mieszkałam można rzec "na piętrze" i brak tej własnej przestrzeni bardzo mi doskwierał. Miałam co prawda do dyspozycji mnóstwo arów podwórka, ale wciąż to ni było TO :)
      Ogród nie jest przereklamowany ;) , znam wiele osób, które właśnie po pracy odnajdują w nim spokój i potrafią przy ogródkowych czynnościach odepchnąć od siebie stres związany z pracą zawodową.
      No ale każdy z nas lubi coś innego.
      buziaki Patti i do zobaczenia na IG :)
      Dorota

      Usuń
  10. Dorotko, wsadzaj roślinki w grunt, łatwiej się przyjmą i lepiej im będzie niż w doniczkach. Lawendzie zwłaszcza. Fajnie, że i miejsce kawałek ogrodu się znalazł. w tym roku pierwsze warzywa wsadzilam:-) i juz zebrała troszkę. Sałatę, rzodkiewki, koperek, szpinak, cebulkę:-) teraz chucham na pomidory, ogorasy, fasolke i bób, żeby zimna Zośka im nie zaszkodzila. pozdrawiam:-*

    OdpowiedzUsuń
  11. Dorotko, wsadzaj roślinki w grunt, łatwiej się przyjmą i lepiej im będzie niż w doniczkach. Lawendzie zwłaszcza. Fajnie, że i miejsce kawałek ogrodu się znalazł. w tym roku pierwsze warzywa wsadzilam:-) i juz zebrała troszkę. Sałatę, rzodkiewki, koperek, szpinak, cebulkę:-) teraz chucham na pomidory, ogorasy, fasolke i bób, żeby zimna Zośka im nie zaszkodzila. pozdrawiam:-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu skoro tak radzisz to tak właśnie zrobię. Wsadzę w sobotę lawendę do gruntu, skoro ma być jej tam lepiej. Poza tym dokupię jeszcze kilka doniczek, niech rośnie. Zwłaszcza że mam potem szafowo- zapachowe wobec niej zamiary :)
      dobrej nocki Asiu :)

      Usuń

DZIĘKUJĘ ZA TWÓJ KOMENTARZ :)