czwartek, 18 maja 2017

Second handowe czy sklepowe?

Kiedy w obecnej dobie ceny ubrań potrafią być zatrważająco wysokie, ja zanim wydam pieniądzę na jakąś "szmatkę" naprawdę zastanawiam się pięć razy. Nie wiem jak Wy, bo na ten temat opinie i gusta są różne, ja jestem zdecydowanie fanką second hand-ów. Od lat :)
Wiem że wiele osób na samo hasło second hand ( brzmi ładnie:)  lumpeks, używak , etc ... niektórzy dostają gęsiej skórki i powie blee, że niby ja mam się tam ubierać! O NIE, nie będę nosił/nosiła ubrań po kimś. Owszem, nikt nikomu nie karze i nie namawia. Należy jednak pamiętać, że lumpeks, nie zawsze znaczy stare, brudne czy po kimś. Wiele z tych second hand-owych sklepików oferuje naprawdę dobrej jakości towar, często są to outletowe i z metkami ciuszki - których nikt nigdy nie nosił, a na dodatek są w bardzo atrakcyjnej cenie to raz, a dwa mamy ten komfort że nie będziemy nosić tej samej sukienki, co koleżanka z ławki w szkole, z pracy, na imprezie ...
Wiele moich koleżanek ubiera się tam i potrafią wyszperać naprawdę zjawiskowe ubrania.




Najbardziej smutny jest fakt chyba, ze w sieciówkach byle jaka szmata kosztuje dużo, zaś kompletnie nie przekłada się ta cena do jakości. Często ubrania już po pierwszym praniu mechacą się, (baaaa już w trakcie pierwszego noszenia), zaś w momencie kiedy chcemy zareklamować przemiła ekspedientka poinformuje nas że albo źle użytkowałyśmy - albo źle uprałyśmy :) 
Staram się sieciówki omijać szerokim łukiem i nawet nie kuszą mnie przeceny -30%, -50%, -70%, zaś na sam widok kolejki długiej niczym wąż odechciewa mi się nawet przymierzyć coś na czym mi zależeć mogło (w ostatni weekend w ZARZE stało ponad 20 osób - każdy ze stertą ubrań na ramieniu  :)



Nie ukrywam i nie wstydzę się tego, że jestem stałą bywalczynią second handów, a wiem że niektórzy mają z tym spory problem :)  Taki mamy świat, że jesteśmy oceniani przez pryzmat tego z kim i gdzie  bywamy, jak wyglądamy, gdzie się ubieramy ...
W SH udało mi się nie raz upolować nie lada perełki. Często są to markowe ciuszki z naprawdę wyższej półki. Kiedyś znacznie więcej i częściej robiłam tam zakupy, teraz trochę rzadziej - ale tylko i wyłącznie dlatego, że mam mniej czasu, a tu gdzie mieszkam takich sklepików nie ma.
Nie zawsze jest tak, że z SH wychodzisz z czymś ekstra, często wychodzi się z pustą ręką - ale czasami zakupy potrafią nie lada zaskoczyć, tak jak mnie ostatnio :) Przypadkiem.
Zdarza mi się też kupować ubrania znacznie za duże (ale na te mam już konkretną wizję), potem je  sobie sama po swojemu przerabiam lub szyję z tego coś zupełnie innego. Cudownie jest posiadać ten dar szycia :)  - przydaje mi się on bardzo często. A ja w ostatnim okresie powróciłam do szycia i przerabiania właśnie ubrań :)

A Wy lubicie zaglądać do tych sklepików? Napiszcie  ... bo jestem bardzo ciekawa, Waszych spostrzeżeń.
A tymczasem ściskam Was i lecę korzystać ze słońca

D o r o t a










ps. 
W związku z licznymi zapytaniami na maila jakim aparatem ostatnio robiłam zdjęcia na bloga, odpowiadam że to OLYMPUS PEN E-PL8, poniżej znajdziecie link odsyłający do tego modelu aparatu.

Ściskam

❤  ❤ 

                     --------------------------------------------------------------------------------------

@olympus_polska


    --------------------------------------------------------------------------------------
DOMILKOWYDOMEK ZNAJDZIECIE RÓWNIEŻ 
W TYCH MIEJSCACH:



14 komentarzy:

  1. robię też zakupy SH i nie wstydze się tego :),własnie mozna zaleźć prerłki ciuszane i na 100% nie zobaczę nikogo w takiej samej bluzce czy sukience :) ,ale w innych sklepach też robię zakupy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ja też nie ograniczam się wyłącznie do SH bo w normalnych sklepach również kupuję, jednak jeśli mam np zapłacić za muślinową bluzkę w sklepie ponad 100 pln, a w SH 15pln i jest jeszcze ładniejsza - wiadomo gdzie kupię :)

      Usuń
    2. Ostatni zakup HIT - to ekstra jeansy za 1 zł :)

      Usuń
  2. Od lat siebie i męża, a teraz też syna ubieram w SH. Uważam, że wydawanie pieniędzy na nowe ciuchy jest totalnie bez sensu. Ubieram się dobrze, mam fajne ubrania bo umiem je wyszperać. Nie każdy umie, ja też się musiałam nauczyć. Inaczej jest jednak kupić coś bez sensu w SH za złotówkę, a inaczej w Zarze...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, tego szperania i umiejętności wynajdywania w gąszczu tych wszystkich szmatek - tych wyjątkowych perełek trzeba się nauczyć. Ja tez opanowałam po latach do perfekcji tą umiejętność. Zwracam uwagę przede wszystkim na kolor, na tkaninę. Nie każdy to potrafi i dla niektórych odnalezienie się w tym jest niemożliwe i zawsze stwierdzą - że tam nic nie ma.
      pozdrawiam Dorka

      Usuń
  3. uwielbiam buszowac w sh i tez wychodze z załozenia ze nie chce przepłacać w sieciówkach , ja oprócz ciuchów to szperam w tekstyliach domowych i innych gadzetach zapraszzam do siebie tam mozna zobaczyc co mi sie udało upolowac http://hogata-filcowe-cudenka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato widziałam te Twoje zdobycze SH, świetne są. Czasami zdarza mi się też jakieś fajne tekstylia znaleźć, ale rzadko. Raczej zawsze rozglądam się za ubraniami.

      Usuń
  4. Ja też uwielbiam SH. I od lat tam buszuję. Nie tylko ciuchy, ostatnio kupiłam pledy, jeszcze z metkami, po 15 zł. W ZARA HOME podobne były po 179 zł. A ja mam wyjątkowe :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko dobrze wiemy, że można naprawdę znaleźć tam fajne rzeczy w jeszcze lepszej cenie. Dlatego SH górą !!!!
      ściskam D

      Usuń
  5. Ale mi zrobiłaś ochotę na "szperaka" tak u nas w "mieście" się na to mówi ;)))
    Mam przerwę, idę więc pobiegać, bo taki sklep mam właśnie obok pracy. Sukienka by mi się przydała... albo długa spódnica, albo cokolwiek ;)

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A też słyszałam taką nazwę :) Koleżanka moja np. mówi "idę na szpery" :)
      Tu gdzie mieszkam nie mam żadnego SH, kiedyś był ale nie miał racji bytu, a ubrania w nim do niczego nie nadawały się. Taki bardziej brudny śmieciuch, bo do fajnego lumpeksu to mu było daleko.
      Daj znać co fajnego kupisz :)

      buziaki

      Usuń
  6. No i tu właśnie zaczyna się problem, bo moje ulubione lumpeksy znikają jeden po drugim. A tak lubiłam w nich robić zakupy. I ten dreszczyk emocji, gdy udało mi się coś upolować - ehh, bezcenne... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprzyjemniej jest wtedy kiedy nie planujesz zakupów, a w rękę wpada coś ekstra. W moim pobliskim mieście nawet nie wiem gdzie teraz są fajne SH - Mam kilka do których zaglądam, z różnym efektem się to kończy.

      Usuń

DZIĘKUJĘ ZA TWÓJ KOMENTARZ :)