wtorek, 31 lipca 2012

Na balkonie

Mój zestaw BISTRO w kolorze jak go nazywam CAFFE LATTE wciąż nie znalazł docelowego miejsca. Pisałam o nim całkiem niedawno – o TU. Kupiłam go z myślą postawienia w ogrodzie, ale zupełnie przypadkiem wylądował na balkonie i stoi tu do dzisiejszego dnia .
Chwilowo zrobiło się tu całkiem sympatyczne miejsce na nasiadówki . Do tego kawka lub coś chłodniejszego plus dobra gazetkę J i robi się miło. A skoro mowa o gazetkach. Jakiś czas temu na moim blogu pisałam, ze poszukuje VAKRE. Zupełnie niespodziewanie dostałam 2 maile od pewnych Kobietek –Anetki i Ani, które chętnie postanowiły pomóc w jej zdobyciu.

Dziękuję Wam dobrze duszyczki. Dzięki Wam mogę i ja również mieć odrobinę tej wnętrzarskiej Skandynawii w swoich rękach. Na razie wertuję je non stop i za każdym razem coś innego przyciąga moją uwagę. I pewnie jeszcze tak będzie bardzoooo długo J

Sobotnia prasówka z udziałem VAKRE od Ani




Do usłyszenia
MILI
Gdy w jednym domu światło gaśnie  i drzwi już nigdy tak charakterystycznie nie zaskrzypią, w drugim rodzi się nowe życie.
Ot  - takie odwieczne prawo matki natury.
Wszystko co było pozostaje w naszej pamięci, a cały dorobek życia danej osoby można by zamknąć zaledwie w kilka kartonowych pudeł.
Pozostaje tylko garść wspomnień i fotografii ...

Coś się kończy  - coś zaczyna.



Miłego dnia Kochani 


piątek, 20 lipca 2012

[*]




Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

                                                                                                     Jan Twardowski, ŚPIESZMY SIĘ

czwartek, 12 lipca 2012

FUNKY BISTRO SET


Niechcący natknęłam się w sieci na ten zestaw ogrodowy, obserwowałam kilka aukcji by zobaczyć w jakiej cenie  sprzeda się. Stwierdziłam, że za takie pieniążki to i ja mogę sobie kupić.
Zalicytowałam i wygrałam. .
Był jeszcze w kolorze turkusowym, jednak ja zdecydowałam się na ten zestaw w kolorze jasnego beżu. 
Oczywiście całość ma konstrukcję metalową.

Jak Wam się podoba mój zakup za całe 111zł ?

:)



Zdjęcie zaczerpnęłam z aukcji od sprzedawcy. 
Mój stoliczek jest już złożony  i stoi sobie na tarasie . Gdy przestanie padać zamieszka w ogródku.

Miłego dzionka  Wam życzę.

Mili

***********************************

EDIT

i zdjęcie w wersji tarasowej po złożeniu
tylko nogi trzeba wyprostowac by równo stał stolik
:)




wtorek, 10 lipca 2012

Francuskie tasiemki


Mała rzecz, a sprawiła tyle radości. 
Tasiemki, które są Wam dobrze znane przyleciały od Ani z Francji.
Ozdobione nimi tekstylia dadzą poczucie przynależności danej rzeczy do konkretnej osoby. 
Czyż nie są urocze?

A TU pisałam o woreczkach, które ozdobiłam niniejszymi tasiemkami. 





Pozdrawiam Was wieczorową porą  , a jutro z rana ruszam znów na całodniowy babski shopping w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Mili





niedziela, 8 lipca 2012

Lato



Tato już lato, będziemy boso chodzić
Tato już lato, będziemy wodę pić.
...
Nucę sobie na okrągło pod nosem , tylko mój wstęp do lata był kiepski.
Sezon letni otworzyłam chorobą Miłka, szybkim grilem u znajomych, kolejnym zastrzykiem z odczulania (alergia - przede mną jeszcze 5 lat kłucia) i katarem  alergicznym, który w rezultacie doprowadził do przeziębienia. Wszyscy prawie rozebrani, zaś ja w ubiegłym tygodniu najchętniej nosiłabym ciepłe futerko bo było mi zimno. I tak na przemian, raz zimno raz gorąco. W pracy  klimatyzacja zrobiła swoje i zwyczajnie "się rozłożyłam".
Wracałam po pracy i tylko spałam. Po takim tygodniu wegetacji organizm był na tyle osłabiony, że nie miałam nawet siły by sprzątać w domu.
Przynajmniej wyspałam się - ot jedyny plus tego chorowania.
Tylko szkoda , że to trzydzieste któreś lato z chusteczką przy nosku - ale wciąż mam nadzieję, że na czterdzieste urodziny dostanę w prezencie całkowity brak alergii i oznajmię wszystkim ... uwielbiam LATO

A gdy ja wracam do stanu przyzwoitego funkcjonowania, Miłek właśnie zasypia z gorączką.
Ot takie dziwaczne te nasze lato.
Ale kąpiele w basenie i tak zaliczamy codziennie ;)



Już od dawna "chodziło mi po głowie" by założyć sobie notes, w który będę notować , wklejać jakieś ważne dla mnie rzeczy, by kiedyś na starość sobie zasiąść i powspominać. Nie ... nie ... nie będzie to pamiętnik bo te pisałam w szkole średniej i mam do dnia dzisiejszego. Aż strach w nie zaglądać by ze smiechu nie paść jakie to miałam problemy.
Ten notesik będzie raczej miał raczej charakter wspomnień związanych z Miłkiem, przedszkolem i jego złotymi myślami i cytatami. Jakieś fotki, fiszki, suszki i inne jakeiś ważne bibeloty.







A  tymczasem życzę Wam słonecznego poniedziałku

pozdrawiam


Mili