środa, 18 lipca 2018

Odliczam dni

Jak ryba wody potrzebuję tego urlopu. Jak nigdy, wyjątkowo  w tym roku. Ale zanim wyjadę jeszcze trochę planów mam do zrealizowania - wyjazdów takich kompletnie nie związanych z wakacyjnym wypoczynkiem - chociaż jeden myślę, że będzie można pod taki weekendowy wypad podciągnąć. 
Jednak zanim to nastąpi czekam na kuzynkę ze Szwecji - nasze dzieci od tygodnia już szaleją, rano u Cioci - po 17 u mnie. Istne wariactwo - basen, naleśniki, kanapki, grill, gry i zabawy. Jest mega głośno, wesoło zaś kot chowa się przed tymi wariatami gdzie może :)
Teraz czas na matki bo też bardzo resetu potrzebują, a że się bardzo lubią to tym bardziej przyjemnie nam będzie.





 Nigdy też nie podejrzewałam siebie, że tak bardzo polubię morze - ja przeciwniczka wypoczynku nad wodą (traumatyczne przeżycia z okresu kiedy byłam nastolatką sprawiły, że do wody miałam wstręt w 1000% albo nawet i więcej :)
Człowiek się zmienia, postrzeganie świata się zmienia. My się z biegiem lat zmieniamy. To jest fajne. Człowiek dojrzewa i z każdym rokiem decyzje, o które nie śmiałabym siebie podejrzewać - świadomie podejmuję i wdrażam w życie. Bo w życiu najważniejsze jest oby wszystko było w zgodzie z samym sobą.

W tym roku wracamy do miejsca, w który tak naprawdę zakochałam się późną (zimową) jesienią 2016 roku. Wówczas kąpiele w morzu musiał zastąpić hotelowy basen i relaks w saunie, a obiady domowe zastąpiła restauracja hotelowa. 
Tata brał udział w konferencji ,a ja z M. korzystaliśmy z dobrodziejstw jakie były w ofercie hotelowej. Tak na bogato haha :) Ro k temu był pokój w pensjonacie w tym roku domek
Krótko tam byliśmy gdyż zaledwie kilka dni, ale co to był był wtedy za urlop - plaża dla nas na wyłączność. Pisałam o tym TUTAJ  . Tak naprawdę to właśnie wtedy ta miłość do naszego Bałtyku zaczęła gdzieś tam w mojej głowie powoli kiełkować. Wtedy myślałam, że nadmorskie kurorty nie są dla mnie, że nie będę potrafiła się odnaleźć tam latem w tłumie turystów rozstawiających jak najszerzej kolorowe parawany i walczących o kawałek plaży na wyłączność. Jednak bardzo zapragnęłam tam wrócić latem - tak trochę eksperymentalnie ażeby sprawdzić jak odnajdę się w tym tłumie. 
I wróciłam. I kiedy wcześniej krytykowałam te kolorowe parawany to wszystko to "odszczekałam" latem 2017 roku. Już mi nie przeszkadzają wręcz nawet na pewien swój sposób są fajne - a tym bardziej praktyczne.
Takim oto cudem zdradziłam swoje ukochane góry, którym byłam wierna. No cóż - każda miłość nie trwa wiecznie ... upsss :) 
I takie ubiegłoroczne wspomnienia mnie naszły, obejrzałam zdjęcia, nacieszyłam oczy tymi widokami i pozostało mi tylko skreślać już dni w kalendarzu do wypoczynku. Bo wiem gdzie  chcę pójść, jakie miejsca odwiedzić, co ze sobą przywieźć, a co najważniejsze jak spędzić ten czas.
Dziś też narodził się pomysł by spełnić swoje jakieś tam podróżnicze marzenie - bo jednak każdy z nas ma miejsca w których chciałby się znaleźć - dlatego  już po urlopie organizuję świnkę skarbonkę i zaczynam zbierać grosiki. Kto wie może się ziści nasz plan - jednak potrzebujemy na to funduszy :)
Warto mieć marzenia !!!!
Dobrego dnia Kochani














1 komentarz:

  1. Ja uwielbiam polskie morze... Piękne zdjęcia... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA TWÓJ KOMENTARZ :)