Z malowaniem mieszkanka się uporałam ... uffff.
a ponieważ ten mglisty poranek tak mnie oczarował postanowiłam pokazać kawałek swojej sypialni, a wlasciwie kącika Miłosia. Sypialnia oczywiście nieskończona bo... to żyrandol nie pasuje, szafa nie pasuje. No cóż trzeba zmienić. I nigdy nie pomyślałabym , że w moim domu będą białe, błękitne i inne jasne akcenty. A jak kupię białą szafę to naprawdę juz bedzie po mnie ;) Ulegnę manii bieli.
Misiaki i kurka niezłotopiórka, które przyleciały do Paulinki z wyspy wiszą sobie nad łóżeczkiem Miłoszka
na półce parę drobiazgów i podstawa lampy, która czeka na nowy klosz, bo ten co ma to ojojoj i jeszcze gorzej (nie pokazuje bo nie ma co;)
Miłoszka strzeże śpiący Aniołek - a tak naprawdę to chyba tylko ten jedyny w niebie jest jego Stróżem :)
a na parapecie różowe goździki - naprawdę zwarriowałam- bo ja i róż. Oj oj źle się dzieje
a wyglądając przez okno w sypialni mam widok na przepięknie kwitnącą jabłoń :)
Pozdrawiam Was z samego rana niedzielnie i wracam do pracy - 16 maja tuz tuż.
Dorota
