niedziela, 9 maja 2010

"Kawałek" mojej sypialni

Z malowaniem mieszkanka się uporałam ... uffff.
a ponieważ ten mglisty poranek tak mnie oczarował postanowiłam pokazać kawałek swojej sypialni, a wlasciwie kącika Miłosia. Sypialnia oczywiście nieskończona bo...  to żyrandol nie pasuje,   szafa  nie pasuje. No cóż trzeba zmienić.  I nigdy nie pomyślałabym , że w moim domu będą białe, błękitne i inne jasne akcenty. A jak kupię białą szafę to naprawdę juz bedzie po mnie ;) Ulegnę manii bieli.
  
króliczki chętnie pozują do zdjęć  
"pieso" próbuje wydostać się z łóżeczka 
narzuta na łóżko a'la patchworkowa idealnie wpasowała się w kolorek ścian   
Misiaki i kurka niezłotopiórka, które przyleciały do Paulinki z wyspy wiszą sobie nad łóżeczkiem Miłoszka     na półce parę drobiazgów i podstawa lampy, która czeka na nowy klosz, bo ten co ma to ojojoj i jeszcze gorzej (nie pokazuje bo nie ma co;)    
Miłoszka strzeże śpiący Aniołek - a tak naprawdę to chyba tylko ten jedyny w niebie jest jego Stróżem :) 
    
a na parapecie różowe goździki - naprawdę zwarriowałam- bo ja i róż. Oj oj źle się dzieje
   

a wyglądając przez okno w sypialni mam widok na przepięknie kwitnącą jabłoń :)

Pozdrawiam Was z samego rana niedzielnie i wracam do pracy - 16 maja tuz tuż.
Dorota 

wtorek, 4 maja 2010

Mały debiut i niektóre ostatnie moje prace



W poprzednim poście wspomniałam o pewnym planie, o tym że coś zamierzyłam i porwałam się z motyka na księżyc.

Co roku  w miejscowości w której mieszkam odbywa się  Przegląd Kapel,  Śpiewaków i Gawędziarzy Ludowych . Impreza ta ma na celu kultywowanie tradycji gwary Kurpiowskiej, ludowego muzykowania oraz tańca.  Obok tych skocznych tańców i przyśpiewek  imprezie towarzyszy kiermasz rękodzieła, na którym swoje prace ludowe prezentują  i sprzedają ludowi twórcy.

Haha … już więc wszystko wiecie …

No tak – twórca ludowy ze mnie żaden,  ale pomyślałam …  a może by tak wziąć w tym udział i pokazać to co robię innym.  O tym że robię  biżuterię  plotka gminna  już  głosi J  I non stop dostaję zapytania, czy coś mam i czy mogę pokazać J Realizuję więc sumiennie zamówienia  i staram się mieć nowe pomysły.    To miłe  bardzo , że biżuteria znalazła uznanie, więc tym bardziej motywuje mnie to do dalszej pracy.

Ale wracając do tej imprezy – kiermaszu, czy jak tam to zwał to zwał.

 Do dziś mam mieszane uczucia czy powinnam brać udział  w tym kiermaszu i czy mam  na to czas. Otóż  czasu nie mam i jakoś nie wszystko idzie mi tak, jak to sobie zaplanowałam. Ech gdybym miała tak chociaż 1 dzień cały tylko na prace związane z ta imprezą. Dałabym radę. Ale jakoś  tak pod górę wszystko . Wychodzi na to, że musze pokazać to co mam i nie mam już wyjścia.   16 maja za pasem  a przede mną wspomniane wcześniej malowanie mieszkania  - całego. Więc pracą wypełniony mam czas maxymalnie.

Powstają na szybko koszyczki, poszewki, saszetki lawendowe, serduszka  pachnące lawenda do szafy,  króliki i chusteczniki oraz biżuteria.


A oto nocne efekty niektórych moich niektórych prac.

poszewki na podusie 

 Lniano - bawełniane  koszyczki , łapki kuchenne     
koszyczek na pieczywko lub serwetki w tej samej nucie kolorystycznej co wcześniejsze podkładki pod kubeczki   
woreczki  
i znów koszyczki  
cała gama chusteczników / etui do torebki   
do wnętrza lub szafy zapachowe lawendowe zawieszki - serduszka i saszetki
   
... i króliczki  

ciąg dalszy nastąpi :)

Pozdrawiam  Was cieplutko i trzymajcie kciuki bym coś jeszcze zdążyła zrobić na ta kurpiowską imprezę . A tymczasem zmykam do przygotowania mieszkania  na  mini remoncik. bałaganu boję się ale jak pomyślę o "mglistym poranku" i pastelowym jaśminie' to aż wzdycham z radości . . . 
Bardzo stęskniłam się za waszymi blogami, o tym co u Was słychać. Pewnie dotrę dopiero po 16 maja … ale za to z jaką  wielka przyjemnością poczytam przy kawusi. 
Zrobię  sobie urlopik od rękodzielniczej pracy  

Dorota
 

piątek, 30 kwietnia 2010

Dlaczego mnie nie ma



Ostatnie wydarzenia w Polsce spowodowały ,że  zniknęłam z blogowego światka, próbowałam kilka razy coś napisać, jednak nic mądrego nie przychodziło mi do głowy, a nawet rozkwitająca kolorami wiosna nie nastrajała mnie do czegokolwiek.   W takich momentach zawsze się wyciszam znikam i zastanawiam nad życiem, chodząc niejednokrotnie do tego , że jest one kruche  i nigdy nie można niczego przewidzieć. należy cieszyć się niem tu i teraz, bieżącą chwilą ...
Swięta Wielkanocne minęły, a ja przez poświąteczną grypę żołądkową  mojego Miłka nawet nie miałam okazji podziękować Wam moje drogie za te wszystkie miłe życzenia i kartki. Dziękuję !!!

Poza tym „porwałam” się z tak zwaną „motyką na księżyc”. Podjęłam się czegoś - na co nie mam czasu, ale sam pomysł by to zrobić powstał już pod koniec ubiegłego roku. Odkładałam wszystko na poźniej bo przecież mam jeszcze  TYYYLEEE CZASU. A guzik z tego TYYYLEEE. Czas leciał nieubłagalnie a ja wciąż powtarzałam,że to jeszcze takie odległe. … Pozostało 2 tygodnie  a ja strach mam w oczach bo nie przyłożyłam się do tego tak jak pierwotnie zamierzałam.  Jednak mimo wszystko jestem optymistycznie nastawiona, chociaż  nie wiem czy decyzja była słuszna.
O tym co tak mocno zabierało mój czas i nad czym pracuję będzie kolejny post.

Ostatnio zamarzyła mi się patchworkowa wielka narzuta . I nawet specjalnie nie szukając przypadkiem się natknęłam  na narzutę w kolorach blue, co prawda to nie patchwork ale wielka duża pikowana imitacja wiernie udająca patchwork.  Bilam sie o nią dzielnie , ale naprawdę warto było.



Jako że już w ubiegłym roku zapałałam miłością do niebieskiego kolorku,  uparcie w tym roku „kolekcjonuję” wszystko w niebieskich odcieniach - począwszy od  ubrań, skończywszy  na tekstyliach domowych.  Mało tego – w przyszłym tygodniu zaplanowałam malowanie mieszkania i sypialnia będzie również w błękicie.  Miło będzie zasypiać w „niebie”


Pozdrawiam Was cieplutko i życzę słonecznego i wypoczynkowego weekendu majowego. 

sobota, 10 kwietnia 2010

Tragedia w Smoleńsku . . .

10 kwietnia 2010
. . .  
 godzina 8.56 czasu polskiego
. . .  
nikt nie przeżył katastrofy samolotu prezydenckiego . . . 


dla Narodu Polskiego to prawdziwa tragedia . . .

 



...przeleciał ptak przepływa obłok

upada liść kiełkuje ślaz

i cisza jest na wysokościach

i dymi mgłą katyński las...


Zbigniew Herbert „Guziki”

piątek, 2 kwietnia 2010

Wesołych Świąt !!!

  

Wszystkim Gościom odwiedzającym mojego bloga życzę
słonecznych i radosnych Świąt Wielkanocnych.

Pozdrawiam serdecznie

Dorota