Po kilkunastu miesiącach obcowania z Mamą, która nagminnie i w ilościach hurtowych robi zdjęcia, Miłek przekonał się, że fotografowanie to fajna sprawa i doskonała zabawa.
Ale jak podzielić się jednym aparatem?
Mama ciągnie w swoja stronę, Miłek w swoją - rodzi się złość - bo każdy chce dla siebie na wyłączność.
Nie pozostało nam nic innego jak zorganizować dla małego smyka, w którym rośnie pasja fotografowania- aparat.
I tak każdy ma swój aparat, zdjęcia pstrykamy i świetnie się bawimy.
Oczywiście muszę też podziwiać i za każdym razem wyrażać swój zachwyt nad ślicznymi zdjęciami zrobionymi przez Pana Miłka ;)
I z takiej oto zabawy powstała mała porzeczkowo - poziomkowa sesyjka.
Zaś porzeczki to u nas w języku Miłoszkowym- orzeszki ;)
A po ciężkiej pracy , trzeba się przecież orzeszkami i poziomkami posilić ...
A tak na marginesie to ostatnio jadłam poziomki - hmmmm .... nie przesadzę jeśli stwierdzę, że 20 lat temu.
Te przypadkiem wypatrzyłam w lesie, były mocno zmęczone deszczem, ale i tak je przygarnęłam by poczuć ich smak jak przed laty.
Pyszne.
Życzę słonecznego weekendu wszystkim podglądaczom mojego bloga