czwartek, 27 października 2016
poniedziałek, 24 października 2016
Wieści z pracowni
Kiedy za oknem buro i ponuro, lubię zaszyć się w pracowni. Z ciepłą herbatką, ciachem i w najlepszym towarzystwie mojego M. kroimy tkaniny, wyciągamy guziki, nawlekamy i szyjemy.
Jesteśmy w swoim żywiole.
Znowu ruszyłam z akcją #recyklingowa kosmetyczka, bo święta udą i czas myśleć o prezentach. Tym razem na warsztat poszły skórki - będą skórzane kosmetyczki, bo często o takie pytacie. Szyję z moim małym pomocnikiem oprócz skórzanych kosmetyczek - lniane i kraciaste, w różnych rozmiarach.
Już niebawem pochwalimy się efektem naszej rodzinnej współpracy.
Ściskam Was mocno i do usłyszenia
D O R O T A
niedziela, 23 października 2016
KREDENS PRL
Czasami na poszukiwaniu mebla IDEALNEGO poświęcamy mnóstwo czasu, wędrujemy od salonu meblowego do salonu, mając w głowie obraz tego idealnego. Często te wymarzone bryły mamy w zasięgu ręki, ale nie weźmiemy ich bo przecież nie pasują do naszej koncepcji domu - bo stare, zniszczone, pamiętające czasy PRL - mimo, że gdzieś w głowie siedzi przekonanie - to TEN.
Fornirowane meble pamiętające Polskę Ludową do jakiegoś czasu były takimi straszydełkami w naszych domach, nie dość że stare i niemodne to jeszcze wielkie, ciężkie i toporne. Żal jednak było się ich pozbyć, gdyż często pamiętały czasy wielkiego kryzysu, kolejki długie jak wąż i często były kupowane za kredyt.
Był czas że niektórzy bez cienia żalu pozbywali się ich, wyrzucając na śmietnik - bo palić to TO coś się raczej w naszych piecach nie dało - zaś inni trzymali bo w sumie nie zawadzały. Popyt na PRL-owskie fornirowane meble wrócił ostatnio jak szalony bumerang. Stały się nagle niezwykłymi perełkami, które w naszych czterech kątach zaczęły grać pierwsze skrzypce.
Ja wokół tego kredensu od dłuższego czasu kręciłam się jak "pies wokół jeża". Nie musiałam daleko szukać bo w domku Babci stał sobie już bezużytecznie od jakiegoś czasu. Nie był zniszczony gdyż stał w "pokoju gościnnym" używanym tylko na potrzeby świąt i innych okazji wymagających świętowania :)
I pewnie przytargałabym go szybciej, ale moje wątpliwości dotyczyły głównie koloru. Wg. mnie był znacznie ciemniejszy i nie pasował do mojej koncepcji. Malowanie, odnawianie i zmiana koloru nie wchodziła w grę z czystego lenistwa.
Zaryzykowałam pod wpływem impulsu i nie żałuję, gdyż kolor, który sprawiał wrażenie ciemnego (w tamtym domu) w rzeczywistości okazał się w dobrym świetle zupełnie inny.
I tym samym mam obecnie szalenie modny mebel w sypialni za dokładnie 0 zł + frajda mycia.
Czas teraz na nowy look szafek nocnych, które czekają w kolejce na odkurzanie i szorowanie :)
Jeśli macie w domu takie perełki na wysoki połysk - nie wyrzucajcie , tylko tchnijcie w nie nowe życie.
Ściskam mocno
D O R O T A
środa, 5 października 2016
Jesień
I nadszedł w końcu mój ulubiony jesienny czas.
Mimo że pogoda śliczna, to o infekcje już teraz bardzo łatwo - co prawda nie schowałam jeszcze letniej garderoby, ale z szafy wyciągam już ciepłe sweterki i skarpety. Czas porządków zostawiam sobie na weekend.
Popołudnia już coraz krótsze i wieczorami człowiek najchętniej zaszywa się w domowym zaciszu.
Po mrożonych lemoniadach i sokach przyszedł czas na ciepłe herbatki z miodem i cytryną i końskie dawki witaminy C rozrobionej z wodą (okropnie kwaśnej). Warto jednak ją pić.
Jesień to też czas kiedy ze wzmożoną aktywnością działam w domu. Ustawiam, przestawiam, wieszam montuję, znoszę nowe - stare graty, by bardziej udomowić ten swój biały z zewnątrz a w środku "ciepły" dom. Ale o tym - po kolei :)
Nie dajcie się chorobom - jak ja ;)
ściskam
D O R O T A
p.s
pamiętajcie o rabacie na zakupy w sklepie internetowym houseshop.pl
- 20%
na hasło domilkowydomek
:)
środa, 28 września 2016
"Georginie"
... zdążyłam jeszcze zerwać zanim potraktował je brutalnie pierwszy przymrozek.
Georginie jak mawiały moje Babcie, były ich ulubionymi kwiatami, mają wiele lat i odpowiednie coroczne przechowywanie bulw sprawia, że wciąż pięknie kwitną mimo swej "starości".
Uwielbiam te kwiaty :)
czwartek, 22 września 2016
Wygrana w HOUSE SHOP
Pamiętacie kiedyś blogowe zabawy "CANDY" ? ? ?
Cały FUN polegał na tym, że trzeba było zapisać się w komentarzu na blogu u osoby inicjującej zabawę, zaś na swoim blogu należało podlinkować zdjęcie z informacją - u kogo i do kiedy trwa zabawa.
Następnie właścicielka bloga losowała osobę do której trafiał dany "cukiereczek".
Kto brał udział ? ręka w górę :) Ja czasami.
W dobie kiedy większość blogerek przeniosła się na popularny instagram - przeniosły się tam też i takie zabawy. Piękne HAND MADE-owe dzieła blogerek wyparły luksusowe produkty, który każdy chciałby posiadać.
W tych nigdy nie miewałam okazji brać udziału, gdyż wychodziłam z założenia , że pewnie to wszystko ustawione, zaś gratisy trafiają do tych osób mających popularne profile, itd ... (wiadomo dobra reklama u popularnych osób robi swoje ;-)
Jednak przecież żeby wygrać trzeba GRAĆ, więc RAZ zagrałam i WYGRAŁAM. Szkoda że nie widziałyście mojego zdziwienia, rozwiały się też wątpliwości z tymi "ustawkami". Okazuje się że można, ale trzeba
"w tą kolejkę stanąć". Zwyczajnie skusiły mnie kosmetyki duńskiej marki MERAKI produkowane w 100% z naturalnych składników, pachnących naturą.
Kilka dni potem przyszła paczka, ze sklepiku internetowego houseshop.pl , który był sponsorem tych kosmetyków. Nie obyło się bez małego zamieszania, gdyż zamiast balsamu do ciała i żelu pod prysznic otrzymałam szampon i odżywkę do włosów. Jednak zapach (trochę jakby rozmarynu) był tak obłędny, że kosmetyki do pielęgnacji włosów zostały ze mną, a ja sama zakupiłam sobie ten balsam i więcej fajnych babskich mazidełek z marki MERAKI - zwłaszcza że trafiłam na fajny moment kiedy można było skorzystać z wysokiego rabatu :)
A skoro mi się udało skorzystać z rabatu i w okazyjnych cenach dokonać zakupów więc wraz z Właścicielką sklepiku KASIĄ pomyślałyśmy i o Was Dziewczyny :)
Kochane
od 25 września do 25 października - czyli aż calutki miesiąc (to bardzo długo) robiąc zakupy w sklepie internetowym houseshop.pl na hasło domilkowydomek otrzymujecie 20 % rabatu na cały asortyment sklepu.
Zajrzyjcie, a na pewno znajdziecie coś dla siebie , ja ze swojej strony polecam te kosmetyki MERAKI - kremik do rąk wymiata, zaś pomadka do ust super nawilża.
D O R O T A
ps. Rozwiewam wątpliwości, bo pewnie akie się pojawią :) Post nie jest postem sponsorowanym, informację o sponsorze nagrody - czyli sklepiku houseshop.pl zamieściłam dobrowolnie. Nie musiałam i nie byłam niczym zobowiązana, zaś rabat na zakupy w sklepie dla Czytelników "urodził się" w trakcie miłej rozmowy z Kasią.
sobota, 17 września 2016
16 września 2016 roku
Witajcie Kochani
Po dłuższej lub krótszej przerwie, długich wakacjach obfitujących w wiele MIŁYCH spotkań, gościach, wyjazdach, wycieczkach, brakiem chęci do pisania (bo komercyjnością na blogach powiało) i jeszcze większą motywacją aby powrócić. Świeżym okiem weryfikuję stare znajomości (nic nie warte - szkoda że tak mówię, bo zawsze we mnie mnóstwo było wiary w ludzi) - JESTEM :) Ta sama "ja" szczera do bólu i zawsze żyjąca w zgodzie z własnymi przekonaniami . ku nieszczęściu mojemu bo tym jednak grającym na dwa fronty zdecydowanie lepiej się wiedzie :) Taka postawa chyba sprawdza się od lat :)
Każdy człowiek ma swój sposób na BYCIE ...nooo ale "kto co lubi" :)
Każdy człowiek ma swój sposób na BYCIE ...nooo ale "kto co lubi" :)
Wracam na bloga - bo to miejsce w sieci mi najbliższe - ponadto już tyle lat ... żal uciekać :)
Bez względu na statystyki, zainteresowanie moim blogiem i obecnie panującym trendom WRACAM.
Dla TYCH, którzy lubią tu zaglądać i dla siebie.
I dlatego z piątkowym dobrym nastrojem, kubkiem herbaty ręku i ciastem na weekend, mówię Wam
do usłyszenia :)
D O R O T A
Dla TYCH, którzy lubią tu zaglądać i dla siebie.
I dlatego z piątkowym dobrym nastrojem, kubkiem herbaty ręku i ciastem na weekend, mówię Wam
do usłyszenia :)
D O R O T A
niedziela, 7 sierpnia 2016
Leniwa sobota
I taka ta pogoda kapryśnie irlandzka :) Czasem słońce czasem deszcz.
Nic nie można przewidzieć, nic zaplanować - wczoraj skwar palił plecy, to szybko basen rozstawiałam
z nadzieją, że dzisiaj będzie wielkie kąpanie ( ja z tych co prognozy pogody nie śledzą), a dzisiaj od rana pada - słabiej, mocniej czasami leje :)
A basen pełen zimnej wody stoi :)
Ale chociaż człowiek się kawy na tarasie pod parasolem napić może i za kołnierz mu nie leci :)
i urlop zaplanować też jest okazja.
Dlatego tego słońca Wam życzę na ten weekend, a sama idę go szukać :)
pozdrawiam serdecznie
D O R O T A
Nic nie można przewidzieć, nic zaplanować - wczoraj skwar palił plecy, to szybko basen rozstawiałam
z nadzieją, że dzisiaj będzie wielkie kąpanie ( ja z tych co prognozy pogody nie śledzą), a dzisiaj od rana pada - słabiej, mocniej czasami leje :)
A basen pełen zimnej wody stoi :)
Ale chociaż człowiek się kawy na tarasie pod parasolem napić może i za kołnierz mu nie leci :)
i urlop zaplanować też jest okazja.
Dlatego tego słońca Wam życzę na ten weekend, a sama idę go szukać :)
pozdrawiam serdecznie
D O R O T A
Subskrybuj:
Posty (Atom)
