czwartek, 12 stycznia 2012

Wieczorową porą



Gdy na zewnątrz szaleje "wicherek" na tyle poważny, że gasną światła na dobre,  a elektrownia nie ma pojęcia, o której będzie prąd, człowiek szuka zajęcia - bo przecież spać od 17  NIE WYPADA ;) 
Zapalam świece w całym domu, dziecię śpi, a ja szukam zajęcia.
 Wyciągam robótki i wpadam na fajny pomysł, a może by tak przypomnieć sobie jak robi się biżuterię . 
Wyciągam koronki i przy ciepłej herbatce tworzę sobie broszki i inne świecidełka, tak dla odskoczni po ciężkim dniu pracy przy cyferkach.
Niebawem Wam pokażę co z tego miłego wieczoru się urodziło

Trzymajcie się ciepło , bo jutro piątek 13-go

ale ja lubię 13-ki, to moja szczęśliwa liczba tak na marginesie.

Mili








niedziela, 8 stycznia 2012

Dla Milenki


To już 3 rok kiedy na grobie mojej Córeczki  robię Bożonarodzeniowa dekorację.
Przez ostatnie 2 lata zawsze kupowałam stroiki, jednak w tym roku pokusiłam się o zrobienie własnoręcznie jakiegoś. 
Pełno było we mnie obaw , gdyż nigdy nie robiłam - raczej takiego "florystycznego" talentu nie przejawiam. 
 Żadne to dzieło sztuki, ale mimo wszystko z efektu końcowego byłam zadowolana ja i reszta Rodzinki. 
Zaś kilka dni temu Miłek włożył własnoręcznie namalowany obrazek do latarenki, z którym maszerował dumnie przez wieś.
Wszyscy byli zadowoleni.

...

I mimo, że na codzień  towarzyszy mnóstwo usmiechu to tak "trudno" bedzie już całe życie,
a kto nie doświadczył ... ten nie zrozumie co w naszych głowach siedzi ...

...

A na przyszły roczek już mam pomysł na inny wianuszek :)
Wszelka krytyka mile widziana.








czwartek, 5 stycznia 2012

Witajcie



Witajcie Kochani w 2012 roku. 
Jaki będzie? 
Kto to wie?
Co przyniesie? - tego jeszcze nie wiem 
Ja zaczęłam go zderzając się z drzwiami, co zaowocowało śińcem pod okiem, wygląda to jak wygląda.
Hmmmm ...  
I co tu dodać :)
Dobrze, że miałam naocznych świadków jak wpadałam na te drzwi do toalety ... więc przemoc w rodzinie przynajmniej odpada :) :) :)

A może to na szczęście było?  :)

Z winkiem i  świetnym kawałkiem ZAZ  "Eblouie Par La Nuit" , muzyce której zakochałam się bez pamięci jakiś czas temu życzę Wam wszystkiego dobrego na ten Nowy Roczek.

Całusy ślę
 Mili


sobota, 31 grudnia 2011


Kochani
mija kolejny rok odkąd jestem z Wami w wirtualnym świecie - kalendarzowy to już 3 ... sama jestem zaskoczona jak ten czas galopuje.
Dla mnie był to przełomowy rok pod wieloma względami.
Zapadły pewne decyzje i coś o czym nie śmiałam marzyć niedługo nabierze realnego kształtu - jednak wciąż sceptycznie do tego podchodzę i z wielkim dystansem. Bo dopóki nie jest to namacalne - wciąż jakby odległe.
W rok 2011 weszłam bez konkretnego planu, bez postanowień. Terminarz pozostał pusty , a wiele spraw i sytuacji  jakie miały miejsce same napisały scenariusz.
 . . .
Kochani dziękuję Wam, że przez ten cały czas jesteście ze mną mimo, że ja nie mogę być z Wami na bieżąco. Może gdyby doba miała 48h,  a ja siedziałbym w domu nie pracując zawodowo - wtedy miałabym duuużo czasu :)   Niestety gdy przebywa się od bladego świtu do  godziny 16  w pracy, potem obowiązki domowe, małe rozgadane dziecko i inne sprawy na głowie - to już czasu na bloga i wizyty u Was niestety brakuje.

Dziękuję, ze byłyście i mam nadzieję, że wciąż będziecie ze mną :)

Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia w Nowym 2012 roku :)

Mili







piątek, 23 grudnia 2011

MERRY CHRISTMAS


Choinka ubrana, domek posprzątany, najważniejsi  Mężczyźni  mojego życia leniuchują w domku podczas gdy ja jeszcze pracuję. W tym roku wielkich przygotowań nie było. 
Trwaliśmy z Miłkiem w oczekiwaniu na powrót naszej głowy rodziny - to był taki  nasz  przedświąteczny czas.  

A gdy wczoraj przy ubieraniu choinki widziałam w oczkach małego Miłka tą wielka radość, poczułam , że na to tak naprawdę czekałam, bo nie dekoracje , ale ludzie tworzą klimat. 
Dziś jesteśmy już wszyscy razem i to jest najważniejsze.

Kochani, ja życzę Wam by ten magiczny czas Świat przyniósł Wam  chwile Rodzinnej radości  i odpoczynku, nabrania dystansu do otaczającego świata, chwil roziskrzonych kolędą, śmiechem i wspomnieniami.

WESOŁYCH ŚWIĄT 

Mili




poniedziałek, 19 grudnia 2011

Przedświątecznie


Gdy na innych blogach czuć zapach pieczonych pierniczków i klimat nadchodzących świąt tworzy się sam  w moim domu niestety do nich wciąż daleko.
Nie ma dekoracji, nie ma choinki, żadnych stroików, ale za to jest jest radość związana z powrotem po bardzo długiej nieobecności  naszego Taty i Męża. I nic nas bardziej juz nie cieszy jak ten fakt.
Miłoszek podekscytowany, robi po swojemu jakieś przygotowania, a ja już nie bardzo wiem co robić by jak najszybciej minął nam ten czas, bo wszystko już przygotowane.
Niedzielne popołudnie upłynęło mi bardzo błogo. Miłoszek u Babci i Dziadka na dole pomagał ubierać choinkę, zaś ja przy kawce i pysznych cukiereczkach przeglądając gazetkę robiłam małe podsumowanie tego okresu.

I chyba czas się przyznać,że 3 miesiące takich samotnie spędzanych  wieczorów to stanowczo  zbyt długo. Mimo, że było bardzo kreatywnie w kwestii manualnej :), czytelniczo i po raz pierwszy w życiu chętnie zasiadałam do dobrego filmu lub teatru ; mimo że w głowie powstała cała masa planów na przyszły rok; mimo że było dużo spotkań z prawdziwymi przyjaciółmi, którzy nie zawiedli nigdy -  to jednak to było o 3 miesiące za długo mimo wszystko.

Pojawili się też tacy znajomi - rodzina :) którzy pokazali już na początku tej mojej "samotni" prawdziwą swoją twarz :) , a potem już tylko z grzeczności bo tak wypada udawali zainteresowanie.

A ja silna Kobieta jak zwykle dałam radę, mimo tych wszystkich nieprzyjemnych sytuacji jakie miały miejsce, bo co mnie złamać może, chyba sen tylko. No i przyznaję , że ten złamał, bo nie obyło się bez różnych ekscesów zdrowotnych. Człowiekowi wydaje się, że może fizycznie wiele. Owszem może ale psychicznie , ale gdy organizm zwyczajnie odmawia współpracy - to już oznacza , że czas zwolnić  i  odpocząć.

Dziś pełna siły i jak zwykle optymizmu - bo tego mi nigdy nie brakuje, życzę Wam by ten czas przedświąteczny był w miłej i rodzinnej atmosferze owocnie wykorzystany


Mili

ps. Ja właśnie zmotywowana dzięki karteczce, która przyniósł z przedszkola Miłek ( bo na jutrzejsze prace przedszkolne ma przynieść świerk, ziemniak i pazłotko)  ścięłam trochę więcej gałązek  i chyba dzisiaj wymodzę sama jakiś stroik












sobota, 10 grudnia 2011

Historia pewnego wieszaka


Niby żadna rewelacja ten wieszak, bo przecież taki ikeowski oklepany i ma go prawie każdy. Ale mi trafiła sie prawdziwa "okazja" - bo prawie jak za darmo. 
Wylicytowalam sobie za 10 zł na allegro  ... oj wiele,  wiele tygodni temu - jeszcze wrzesień chyba to był.
Moja radość była wielka bo  lubię takie perełki  wynajdywać prawie za  bezcen. Pani B. jeszcze poszła mi na rękę i opuściła na koszcie wysyłki i czekałam na swój wieszak.
czekałam ...
czekałam ...
czekałam ...
...
napisałam naście maili
mijały długi tygodnie ...
ja wciąż czekałam ... i czekałam...
pisałam i dzwoniłam ... za każdym razem telefonicznie Pani B. plątała się i zapominała co mówiła w poprzedniej rozmowie, kłamała jak z nut i szło jej to kiepsko.
Pani B. ograniczyła sie tylko na samym początku tuż po wygraniu przeze mnie aukcji do jedynego kontaktu, a mianowicie z podaniem danych do przelewu :)  :) :)  No toz to logiczne po co więcej jak ma sie w zamiarze oszukać kogoś.

Na pytanie czy zamierza mi zwrócić pieniądze lub towar zapadała cisza w sluchawce.

I wtedy to właśnie moja anielska cierpliwość w oczekiwaniu na wieszak po wielu tygodnach sie skończyła.

Wydrukowałam na wszelki wypadek wszelkie dane potwierdzające  transakcję, całą korespondencję ... 
I pewnego dnia miałam urlop, dużo czasu, te dokumenty w torbie i niechcący znalazłam się na komisariacie policji .
Wstyd mi było jak diabli no bo tu nie chodzi o tysiące, a naprawdę o grosze, ale niby czemu mam przyzwalać na takie oszustwa. A wyobraźcie sobie niestety nie tylko ja zostalam poszkodowana.

Po kilku miesiącach tak naprawdę wieszak dotarł, Pani B. została przyciśnięta przez policję i przedstawiono jej jak sprawa będzie wyglądała dalej. Chyba zrozumiała, ze przez 25zł (bo tyle w sumie to ogółem było) nie warto by do końca życia ciągnął się z nią wpis o karalności:)

Ja tym samym od tygodnia cieszę się wieszakiem, który szybko pomalowałam , przetarłam  i powiesiłam w przedpokoju. 
Prawda że warto było czekać na niego  tych kilka miesięcy  mimo, ze taki oklepany.

ps. A przed Pania B. kolejne przesłuchanie w takiej samej sprawie - ciekawe co teraz wymyśli. pewnie znów padł jej komp i nie ma możliwości spisania adresu do wysyłki, albo wysylała juz 2 razy i odbiorca nie odbierał paczki jak rzekomo ja, albo, itp... itd
haha sam policjant prowadzący sprawę w rozmowie ze mną śmiał się z jej zeznań :)

A ja ciesząc się odzyskanym wieszakiem życzę Wam Kochani słoneczego sobotniego popołudnia.

Ściskam Mili










wtorek, 29 listopada 2011

Weekendowe gniazdko

Gdy mieszka się na niewielkim metrażu to każdy kąt jest praktycznie zagospodarowany. Mieszkanie sprawia wrażenie zagraconego i przeładowanego. Takie jest właśnie moje.
Brakuje mi czasami przestrzeni. .
Jednak czasami ma to swoje też plusy, dzięki temu przeładowaniu gratami łatwo stworzyć wrażenie przytulnych i ciepłych czterech kątów.
Wszystko jest na wyciągnięcie ręki.
Jakiś czas temu Miek ze swoim Tatą upodobali sobie wylegiwanie sie przed TV - nie na kanapie, a właśnie na kocach tuż obok drzwi balkonowych. Przyznaję się , że i ja uległam  tej "nowej sofie".
Przypomniało nam się, że przecież na poddaszu jest mój materac, na którym to wiele lat temu nie mając jeszcze przyznanego miejsca w akademiku , pomieszkiwałam sobie między przejsciem, a lodówką.

I zamiast koców, wciśnięty w kąt przy kaloryferze wylądował mój akademicki rozkładany  materac.

I tak powstało gniazdko - nie tyko weekendowe, chociaż wtedy nabiera bardziej strojnego wyglądu.
W ten weeked chciałam poczuć przedsmak nadchodzących świąt więc dużo czerwieni tym razem.
W tygodniu jest bardziej skromnie i kameralnie :) ale też miło.

Chcecie wierzcie, chcecie nie wierzcie, ale na chwilę obecną nie zamieniabym tego naszego gniazdka na nawet najbardziej wygodny fotel. 

Ja tu się świetnie relaksuję z kawką , winkiem, dobrą ksiązką, robótkami ręcznymi (tymi niewymagającymi maszyny do szycia),czasami fimem - bo przeciez TV naprzeciwko.

A Wy macie swoje jakieś przytulne kąciki, w których lubicie spędzać czas po ciężkim tygodniu?

Ściskam serdecznie

Mili












środa, 16 listopada 2011

Spamom i reklamom w komentarzach mówię NIE

Od bardzo dawna jestem zasypywana różnymi reklamami w komentarzach.
  A ponieważ niebiańsko cierpliwa ze mnie Istota, wszelkie te reklamy dodawane anonimowo  do tej pory usuwałam. 
Jednak nie mam już ochoty dłużej tego robić zablokowałam możliwość dodawania anonimowo komentarzy na blogu Domilkowy Domek. 
Aby napisać  komentarz wystarczy założyć sobie profil na google bądź  posiadać jakiś swój adres  OpenID,   którym można się podpisać.
Niebawem włączę również blokadę anonimowych komentarzy na pozostałych moich blogach.

Bardzo proszę moich Czytelników o nieodbieranie tego źle. Po prostu nie chcę tracić cennego czasu na usuwanie spamów i reklam .

Pozdrawiam ciepło - Dorota

ps. Ciociu Iwonko czas założyć profil  ;) Buziaki